Reklama

Reklama

NBA: Indiana Pacers zostaje w grze

Koszykarze Indiana Pacers nie rezygnują z walki o awans do wielkiego finału ligi NBA. W środę wygrali u siebie z Miami Heat 93:90, ale w rywalizacji play off do czterech zwycięstw w finale Konferencji Wschodniej to obrońcy tytułu prowadzą 3-2.

Bohaterem Pacers był Paul George. Zdobył 37 punktów, z czego aż 21 w ostatniej kwarcie. Gdyby nie zryw 24-letniego skrzydłowego jego drużyna prawdopodobnie pożegnałaby się z rozgrywkami.

Reklama

- Po prostu w pewnym momencie złapałem odpowiedni rytm. Musiałem grać agresywnie i starałem się od samego początku. W końcu się rozgrzałem - powiedział George, którego wspierał David West - 19 pkt i dziewięć zbiórek.

Na początku trzeciej kwarty to Heat prowadzili 48:37 i to mimo dużych problemów LeBrona Jamesa.

Gwiazdor gości do tego momentu miał na koncie tylko dwa punkty i aż pięć fauli, przez co trener Erik Spoelstra posadził go na ławce rezerwowych. Ostatecznie James zakończył spotkanie z dorobkiem siedmiu punktów. To jego najgorszy wynik w karierze w meczach fazy play off.

Najlepszy w pokonanym zespole był Chris Bosh - 20 pkt i 10 zbiórek. Po 18 dołożyli Dwyane Wade i Rashard Lewis.

Szóste spotkanie odbędzie się w piątek w Miami.

W finale Konferencji Zachodniej w rywalizacji San Antonio Spurs z Oklahoma City Thunder jest remis 2-2.

Wynik środowego meczu:

Indiana Pacers - Miami Heat 93:90

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 3-2 dla Miami)

Zobacz film:

Dowiedz się więcej na temat: Indiana Pacers | Miami Heat | NBA | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje