Reklama

Reklama

NBA - Gortat: Jeśli będę zdrowy, na pewno zagram w reprezentacji

Koszykarz Phoenix Suns Marcin Gortat, leczący kontuzję prawej stopy, w wypowiedzi dla portalu gortat.tv zapewnił w piątek, że jeśli tylko będzie zdrowy, na pewno zagra w reprezentacji Polski. Możliwy jest także jego powrót na parkiet jeszcze w tym sezonie NBA.

Polski środkowy na prawej nodze nosi pomalowany w klubowe, pomarańczowo-fioletowe barwy gips, sięgający do kolana. W klubie przechodzi zabiegi, które przyspieszają rehabilitację kontuzjowanej stopy i powrót na parkiet.

Reklama

- Gips będę nosił do poniedziałku. Wtedy wykonane zostaną następne badania, m.in. rezonans magnetyczny. Lekarze stwierdzą, na jakim etapie jesteśmy. Prawdopodobnie potem znów wrócę do gipsu na pięć, siedem dni, a po tym kolejnym tygodniu usztywnienie zostanie zdjęte i zacznę przechodzić rehabilitację już na siłowni. Będą też różnego rodzaju zabiegi z fizjoterapeutami - powiedział Gortat.

Pierwotnie Polak mówił, że raczej nie zagra już w tym sezonie, który Suns zakończą 17 kwietnia wyjazdowym meczem z Denver Nuggets. Teraz pojawiła się szansa na występ w kilku ostatnich spotkaniach. - Jeśli chodzi o mój powrót na parkiet, to nie jest przewidziana jakaś konkretna data. Wszystko jest możliwe. Wiele osób mówi, że mam szansę wrócić na ostatnie pięć, sześć spotkań. Ale tylko pod warunkiem, że noga całkowicie się zagoi i będzie gotowa do obciążeń. Oczywiście nie potrzebuję odnowienia kontuzji, która prawdopodobnie oznaczałaby konieczność operacji i przerwę liczoną w miesiącach - dodał.

Gortat odniósł się też do informacji, jakie ukazały się w mediach, jakoby rozważał rezygnację z występów w reprezentacji Polski w tym roku. - Wyjaśnijmy nieporozumienie, jakie nastąpiło po moim wywiadzie dla amerykańskich mediów. Jedno jest pewne: nie powiedziałem, że nie zagram dla kadry Polski, więc dyskusja w tej kwestii jest niepotrzebna. Powiedziałem, że na pewno nie przyjadę na kolejne 20 spotkań po sezonie, które tak naprawdę w niczym mi nie pomagają, a wręcz szkodzą. Mój przyjazd na kadrę jest jednak jak najbardziej otwarty. Kiedy - na razie nie wiadomo - stwierdził lider reprezentacji Polski.

- Nie po to przyjeżdżałem rok temu i walczyłem z drużyną przez dwa miesiące, żeby zakwalifikować się na Eurobasket, żeby teraz odpuścić. Jedyną sytuacją, w jakiej nie przyjechałbym na kadrę jest kontuzja lub jej odnowienie. Wszystko jest otwarte. Jestem w kontakcie z trenerem. Kiedy przyjadę, ustalimy w najbliższym czasie. Dziś konkretnych deklaracji nie mogę składać, ale moja gra w reprezentacji Polski jest przesądzona - dodał.

Do urazu Polaka doszło w środę 6 marca w Phoenix na 48 sekund przed końcem pierwszej kwarty meczu z Toronto Raptors (71:98), gdy po zbiórce piłki w obronie przypadkowo nastąpił on na stopę Amira Johnsona. Przeprowadzone nazajutrz badanie rezonansem magnetycznym wykazało naderwanie ścięgien w śródstopiu.

W momencie kontuzji Gortat miał najdłuższą w drużynie serię występów. Od kiedy w grudniu 2010 roku przyszedł do zespołu z Arizony, zagrał we wszystkich 182 jego meczach, a w 139 ostatnich w pierwszej piątce (w bieżących rozgrywkach jako jedyny w zespole rozpoczynał pierwsze 61 spotkań).

Ten sezon nie był jednak tak udany dla Polaka jak poprzedni, gdy u boku kanadyjskiego rozgrywające Steve'a Nasha uzyskiwał średnio 15,4 pkt, 10,0 zbiórek i 1,5 bloku w 32 minuty. Jego obecne statystyki to odpowiednio 11,1 - 8,5 - 1,6 w 30,8 min.

Spadek dyspozycji Gortata i malejącą rolę w drużynie ilustrują także inne statystyki: w pierwszych 41 meczach, gdy zespół prowadził trener Alvin Gentry, uzyskiwał 11,5 - 9,0 - 1,9 w 32,2 min i miał 15 tzw. double-double, podczas gdy w 20 spotkaniach pod wodzą trenera Lindseya Huntera wskaźniki te zmalały do 10,3 - 7,4 - 1,0 w 27,7 min i dwa double-double.

Phoenix Suns z bilansem 22 zwycięstw i 43 porażek zajmują 13. miejsce w Konferencji Zachodniej. W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego zagrają na wyjeździe z Atlanta Hawks (35-29). Do zakończenia sezonu pozostało im 17 spotkań, ale szans na awans do play off praktycznie już nie mają.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje