Reklama

Reklama

NBA: Golden State Warriors pokonali Cleveland Cavaliers

W lidze NBA stanęły naprzeciw siebie w piątek drużyny, które grały w finałowej serii poprzednich rozgrywek. Znów lepsi okazali się koszykarze Golden State Warriors - we własnej hali pokonali Cleveland Cavaliers 89:83.

"Wojownicy" to najlepsza drużyna obecnego sezonu, na koncie ma 28 zwycięstw i jedną porażkę. Większość z tych triumfów odnieśli m.in. dzięki świetnej skuteczności rzutów za trzy punkty. Tym razem na tym elemencie nie mogli polegać. Zza łuku trafili tylko pięć z 18 prób.

Warriors imponowali za to grą w obronie. Rywalom do tego stopnia utrudniali zadanie, że ich skuteczność z gry wyniosła zaledwie 31,6 proc. (30 z 95 rzutów).

"Pokazaliśmy naszą wszechstronność i do zwycięstwa doszliśmy inną drogą" - powiedział rozgrywający Warriors Stephen Curry.

Reklama

Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) poprzedniego sezonu zdobył 19 punktów. Miał także po siedem asyst i zbiórek. Świetnie w jego drużynie spisał się Draymond Green - 22 pkt, 15 zbiórek, siedem asyst i dwa bloki.

Cavaliers (19-8) prowadzą w Konferencji Wschodniej. LeBron James uzyskał 25 pkt, ale nie miał dostatecznego wsparcia. Wracający po kontuzji Kyrie Irving oraz Kevin Love razem zdobyli 23 pkt, trafiając tylko dziewięć z 31 rzutów z gry.

"Jeśli w obronie dalej będziemy tak grali, to będzie nas bardzo trudno pokonać. Świetną defensywą daliśmy sobie szansę na zwycięstwo, ale czegoś zabrakło w ataku" - ocenił James.

Do starcia czołowych drużyn obu konferencji doszło także w Oklahoma City, gdzie Thunder podejmowali Chicago Bulls. "Byki" zaczęły mecz od prowadzenia 11:0 i do końca kontrolowały przebieg gry. Pod koniec trzeciej kwarty ich przewaga wynosiła już 18 punktów, a ostatecznie wygrały 105:96.

"Ciężko jest wygrać, kiedy przez całą noc robisz tyle głupot" - podkreślił skrzydłowy Thunder Kevin Durant, zdobywca 29 pkt.

Wśród przyjezdnych prym wiedli Jimmy Butler i Pau Gasol. Pierwszy uzyskał 23 pkt, a Hiszpan miał 21 pkt i 13 zbiórek.

Po siedmiu zwycięstwach z rzędu porażki doznali koszykarze San Antonio Spurs. "Ostrogi" uległy na wyjeździe Houston Rockets 84:88. W zwycięskiej drużynie 20 pkt i dziewięć asyst uzyskał James Harden. Wśród pokonanych najlepszy był Kawhi Leonard - 20 pkt.

"W końcówce popełniliśmy za dużo błędów. Graliśmy niezdarnie, nie mogliśmy złapać właściwego rytmu, bo rywale świetnie spisywali się w obronie" - przyznał Tim Duncan. Skrzydłowy Spurs uzyskał 13 pkt i 11 zbiórek.

Dogrywka potrzebna była do wyłonienia zwycięzcy w meczu Miami Heat - New Orleans Pelicans. Gościom w czwartej kwarcie udało się odrobić trzynastopunktową stratę, ale ostatecznie ulegli 88:94.

Zespół z Florydy do zwycięstwa poprowadził Chris Bosh - 30 pkt i 10 zbiórek. Wśród pokonanych robił co mógł Anthony Davis. Na parkiecie przebywał aż 50 minut i na swoim koncie zapisał 29 pkt, 15 zbiórek, po cztery asysty i przechwyty oraz trzy bloki.

"To był paskudny mecz. W tej lidze ważne jednak jest, żeby wygrywać zarówno piękne mecze, jak i te, w których gra wygląda źle" - powiedział gwiazdor gospodarzy Dwyane Wade. Obie ekipy popełniły aż 37 strat.

Bilans bożonarodzeniowych meczów Heat to teraz 10 zwycięstw i dwie porażki. To najlepszy dorobek ze wszystkich klubów w NBA.

Niespodzianki nie było w derbach Los Angeles. Clippers pokonali Lakers 94:84. W zwycięskiej drużynie najlepszy był Chris Paul, który zdobył 23 pkt.

Wyniki piątkowych meczów NBA:

Golden State Warriors - Cleveland Cavaliers   89:83

Houston Rockets - San Antonio Spurs           88:84

Los Angeles Lakers - Los Angeles Clippers     84:94

Miami Heat - New Orleans Pelicans             94:88 (po dogrywce)

Oklahoma City Thunder - Chicago Bulls         96:105


Dowiedz się więcej na temat: Golden State Warriors | cleveland cavaliers | NBA | Miami Heat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje