Reklama

Reklama

NBA - Golden State Warriors - Minnesota Timberwolves 110:97

Koszykarze Golden State Warriors pokonali we własnej hali zespół Minnesoty Timberwolves 110:97, przerywając serię dwóch porażek. Z bilansem 28 zwycięstw oraz pięciu przegranych "Wojownicy" są obecnie najlepszą drużyną NBA.

- Powiedziałem chłopakom, że teraz jedna czy druga porażka nie stanowią problemu. Chodzi o to, by krok po kroku eliminować błędy i stawać się lepszym teamem. Tylko pod tym warunkiem będziemy mogli w maju i czerwcu walczyć o najwyższe trofea - przyznał trener Warriors Steve Kerr.

Reklama

Przewaga jego zawodników od początku spotkania nie była zagrożona, a prowadzenie różnicą 21 punktów po trzech kwartach sprawiało, że mecz był praktycznie rozstrzygnięty.

Stephen Curry zdobył dla gospodarzy 25 pkt i zanotował sześć asyst, a Klay Thompson uzyskał 21 pkt.

- Nam się wydaje, że gramy super, a Steve ciągle wynajduje jakieś drobiazgi, które musimy poprawiać. Z nim dążymy do perfekcji i tak ma być - powiedział Thompson.

Thaddeus Young z 17 pkt i sześcioma zbiórkami był najefektywniejszym koszykarzem w ekipie gości, która z bilansem 5-24 zajmuje ostatnie miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej.

W pojedynku czołowych zespołów ligi Los Angeles Clippers ulegli przed własną publicznością Toronto Raptors 98:110. Drużyna z Kanady przerwała serię ośmiu zwycięstw gospodarzy w swojej hali.

Największy wkład w zwycięstwo Raptors, którzy są liderami (23-7) na Wschodzie, miał Kyle Lowry - 25 pkt, siedem asyst i trzy zbiórki. 22 pkt i 11 zbiórek to dorobek litewskiego środkowego Jonasa Valanciunasa. J.J.Reddick z 23 był najlepszym strzelcem gospodarzy.

- Do przerwy mecz był bardzo wyrównany. W drugiej połowie rywale mieli więcej energii. Tak bywa, kiedy jedna drużyna odpoczywa cztery dni, a druga musi wyjść na boisko dzień po dniu, w dodatku przeciw czołowym ekipom ligi - zaznaczył skrzydłowy Clippers Blake Griffin (22 pkt, sześć zbiórek i pięć asyst), nawiązując do piątkowego spotkania jego zespołu z Warriors (100:86).

Kemba Walker zdobywając 42 pkt ustanowił rekord kariery, ale nie wystarczyło to, by jego Charlotte Hornets pokonali Orlando Magic. Gospodarze przegrali 94:102.

- To był mój dzień, jednak nie udało się wygrać. W koszykówce zwycięża się bowiem defensywą, a ta w naszym wykonaniu mocno szwankowała - ocenił bohater wieczoru, który aż 35 pkt uzyskał w drugiej połowie, czym ustanowił rekord klubu.

W drużynie Magic sześciu koszykarzy zdobyło co najmniej 10 pkt, a najlepiej spisał się Czarnogórzanin Nikola Vucević - 22 pkt i 11 zbiórek. 

Dowiedz się więcej na temat: Golden State Warriors | NBA | Minnesota Timberwolves

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje