Reklama

Reklama

NBA - Golden State Warriors - Dallas Mavericks 128:114, 51 punktów Curry'ego

W środę w NBA świetny mecz rozegrał Stephen Curry. 26-letni koszykarz Golden State Warriors zdobył aż 51 punktów, trafiając m.in. 10 rzutów za trzy punkty. Jego drużyna pokonała we własnej hali Dallas Mavericks 128:114.

Początek spotkania należał do Mavericks, którzy już w pierwszej kwarcie osiągnęli 22-punktową przewagę. Jednak napędzani Currym "Wojownicy" sukcesywnie odrabiali stratę. Do remisu doprowadzili w trzeciej części gry, a później nie zwolnili tempa i odskoczyli rywalom.

- Miał jedną z tych wyjątkowych nocy. Nigdy wcześniej nie widziałem, by ktoś z taką łatwością trafiał z dystansu - przyznał trener Mavericks Rick Carlisle.

Warriors są najlepszą drużyną w lidze. Wygrali 39 meczów, a przegrali zaledwie osiem.

Reklama

Niewiele gorszą noc od Curry'ego miał Russell Westbrook z Oklahoma City Thunder. Zdobył 45 pkt, a jego drużyna pokonała na wyjeździe New Orleans Pelicans 102:91.

- Wchodząc do tej hali wiedzieliśmy, że po prostu musimy wygrać. Dlatego robiłem wszystko, by tak się stało - przyznał Westbrook, który uzyskał także po sześć asyst i zbiórek.

Sytuacja Thunder (25-24) wciąż jest trudna. Z powodu słabego startu rozgrywek, spowodowanego kontuzjami Westbrooka i Kevina Duranta, drużyna zajmuje dopiero 10. miejsce na Zachodzie. Walkę o pierwszą ósemkę i awans do fazy play off może podopiecznym trenera Scotta Brooksa ułatwić nieco kalendarz. Z 33 meczów, jakie pozostały im do końca sezonu, aż 21 rozegrają we własnej hali.

W Konferencji Wschodniej prowadzi Atlanta Hawks (41-9). Minionej nocy "Jastrzębie" pokonały we własnej hali zespół Marcina Gortata Washington Wizards 105:96. Polski środkowy rozegrał dobry mecz, notując 14 pkt i dziewięć zbiórek. Jednak z powodu sześciu popełnionych fauli przedwcześnie zakończył w nim udział. Wizards (31-19) mimo porażki utrzymali trzecie miejsce na Wschodzie.

Najgorszą drużyną rozgrywek pozostaje Minnesota Timberwolves. "Leśne Wilki" zdołały wygrać tylko dziewięć z 49 spotkań. W środę niespodziewanie udało im się pokonać we własnej hali ubiegłorocznych finalistów Miami Heat 102:101.

Decydujące punkty na 41 s przed końcem spotkania zdobył Kevin Martin. 32-letni koszykarz w całym meczu uzyskał 30 pkt. Wśród pokonanych, którzy musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Dwyane'a Wade'a, na wyróżnienie zasługuje Hassan Whiteside. Na swoim koncie zapisał 24 pkt i 20 zbiórek. Trafił 12 z 13 rzutów z gry. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy