Reklama

Reklama

NBA: fantastyczna seria San Antonio Spurs

12. zwycięstwo z rzędu w lidze NBA odnieśli koszykarze San Antonio Spurs. Na wyjeździe gładko pokonali Sacramento Kings 99:79. Natomiast Marcin Gortat wrócił po kontuzji do składu Washington Wizards. Jego zespół wygrał w Los Angeles z Lakers 117:107.

- To był paskudny mecz, nieprawdaż? - powiedział z dumą po spotkaniu trener Spurs Gregg Popovich.

Trudno nie przyznać racji słynnemu szkoleniowcowi. Obie drużyny miały problem ze skutecznością. Goście trafili tylko 36 z 93 rzutów z gry (38,7 proc.), a Kings 32 z 80 (40 proc). "Królowie" popełnili także aż 15 strat, Spurs dziewięć.

Najwięcej punktów dla "Ostróg" zdobył rezerwowy Marco Belinelli - 17. Wśród pokonanych najskuteczniejszy był Isaiah Thomas - 18 pkt.

Spurs prowadzą w Konferencji Zachodniej, mając najlepszy bilans w lidze - 52 zwycięstwa i 16 porażek. Na Wschodzie liderami są Indiana Pacers (51-18). Podopieczni trenera Franka Vogela wygrali u siebie z Chicago Bulls 91:79. Wśród gospodarzy prym wiódł rezerwowy Luis Scola. W 20 minut uzyskał 19 pkt.

Reklama

Zwycięstwo odnieśli także Miami Heat (47-20). We własnej hali wygrali z Memphis Grizzlies 91:86. Najwięcej punktów dla obrońców tytułu zdobył Ray Allen - 19. W ekipie gości świetnie grał Zach Randolph - 25 i 14 zbiórek.

Gospodarze wygraną zapewnili sobie dopiero w samej końcówce. Na cztery minuty przed ostatnią syreną to Grizzlies prowadzili różnicą siedmiu punktów. Później jednak zdołali trafić do kosza jeszcze tylko raz.

Pacers i Heat to jedyne zespoły, które są już pewne gry w fazie play off. Szanse gry w fazie pucharowej straciły już natomiast drużyny: Kings, Lakers, Utah Jazz, Milwaukee Bucks i Philadelphia 76ers.

Wyjątkowo czarną serię ma ostatnia z wymienionych. Sixers przegrali 23. mecz z rzędu, choć tym razem do szczęścia niewiele im brakowało. Na własnym parkiecie ulegli New York Knicks 92:93.

Rekord całej ligi należy do Cleveland Cavaliers. Po odejściu LeBrona Jamesa zespół ze stanu Ohio w sezonie 2010/11 przegrał 26 kolejnych spotkań.

Sixers mogą wyrównać to "osiągnięcie", bo teraz czekają ich trzy ciężkie, wyjazdowe mecze: kolejno z Chicago Bulls, San Antonio Spurs i Houston Rockets.

Tylko jeden mecz trwała przerwa w grze Marcina Gortata. Nazajutrz po spotkaniu z Portland Trail Blazers, gdy na przedmeczowej rozgrzewce przy próbie wsadu naciągnął mięśnie pleców, polski środkowy znów wybiegł w pierwszej piątce zespołu, tak jak w 66 poprzednich swoich występach w barwach Wizards.

W sumie grał 33 minuty. Zdobył 13 pkt (trafił pięć z 12 rzutów za dwa punkty i trzy z czterech wolnych), zebrał 10 piłek w obronie i trzy w ataku. Miał także pięć bloków, co jest jego rekordem sezonu oraz przechwyt, trzy straty, cztery faule. Dwukrotnie został zablokowany przez rywali.

Aż siedmiu graczy Wizards zdobyło w tym meczu więcej niż 10 punktów. Najwięcej John Wall - 28 (także 14 asyst). Najskuteczniejsi w ekipie Lakers byli Jodie Meeks i Nick Young - po 21.

"Czarodzieje" (36-33) zajmują szóste miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej. W niedzielę meczem z Denver Nuggets (31-38) zakończą ostatnią w sezonie serię spotkań wyjazdowych z drużynami z Konferencji Zachodniej.

Znów niesamowity mecz rozegrał Kevin Durant. 25-letni skrzydłowy Oklahoma City Thunder zdobył 51 pkt, w zakończonym dwoma dogrywkami, zwycięskim meczu z Toronto Raptors (119:118).

Wyniki piątkowych meczów:

Dallas Mavericks - Denver Nuggets         122:106

Atlanta Hawks - New Orleans Pelicans      105:111

Brooklyn Nets - Boston Celtics            114:98

Indiana Pacers - Chicago Bulls             91:79

Los Angeles Lakers - Washington Wizards   107:117

Miami Heat - Memphis Grizzlies             91:86

Philadelphia 76ers - New York Knicks       92:93

Phoenix Suns - Detroit Pistons             98:92

Sacramento Kings - San Antonio Spurs       79:99

Toronto Raptors - Oklahoma City Thunder   118:119 (po dwóch dogrywkach)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje