Reklama

Reklama

NBA: Czwarte double-double Gortata w sezonie

10 punktów i miał 13 zbiórek Marcina Gortata pomogło Washington Wizards pokonać Milwaukee Bucks 111:100 w sobotnim meczu koszykarskiej ligi NBA.

Polak uzyskał czwarte double-double w sezonie. Drużyna ze stolicy odniosła drugie z rzędu zwycięstwo, a piąte w ostatnich sześciu spotkaniach.

Reklama

Gortat przebywał na parkiecie 35 minut, trafił pięć z 12 rzutów z gry, zebrał siedem piłek w obronie i sześć w ataku, miał także dwie asysty, trzy bloki, stratę, popełnił jeden faul i dwukrotnie został zablokowany przez rywali.

W zespole Wizards wyróżnili się także Paul Pierce - 25 pkt i 10 zbiórek, John Wall - 19 pkt, dziewięć asyst i pięć przechwytów oraz rezerwowi Bradley Beal - 17 i Kris Humphries - 12 i 9 zb.

Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli Brandon Knight - 27, Grek Giannis Antetokounmpo - 20 i Turek Ersan Ilyasova - 13.

Dla koszykarzy Wizards był to już czwarty w tym sezonie mecz rozgrywany dzień po dniu i czwarty raz w takiej sytuacji odnieśli zwycięstwo. Po znakomitym występie w piątek przeciwko Cleveland Cavaliers (91:78) wydawało się jednak, że ta seria może zostać w Milwaukee przerwana.

W pierwszej połowie to gospodarze dyktowali warunki, grając lepiej i dokładniej. Goście prowadzili tylko na samym początku spotkania, m.in. po pierwszych punktach w meczu zdobytych przez Gortata, który dobił niecelny rzut Brazylijczyka Nene. Inauguracyjną kwartę drużyna trenera Jasona Kidda wygrała 28:21, a w połowie drugiej prowadziła już 42:27. "Czarodzieje" w tym okresie popełniali stratę za stratą (siedem w pierwszej, cztery w drugiej kwarcie).

Przegrywając 15 punktami, koszykarze trenera Randy'ego Wittmana wzmocnili obronę i zabrali się do zmniejszania różnicy. Zbiegło się to z powrotem na boisko polskiego środkowego, w miejsce Francuza Kevina Seraphina, mniej efektywnego niż w poprzednich spotkaniach.

Łodzianin lubi grać przeciwko Milwaukee. 1 listopada w wygranym 108:97 meczu z tym rywalem we własnej hali zdobył 20 pkt i miał dziewięć zbiórek. Teraz był równie przydatny dla drużyny. Szczególnie w obronie, gdzie dyrygował poczynaniami kolegów, blokował rzuty rywali, walczył też o piłkę pod obiema tablicami. W sobotę wyrównał swoje najlepsze osiągnięcia w sezonie w liczbie bloków i zbiórek.

Na przerwę drużyna gospodarzy schodziła jeszcze przy korzystnym dla siebie wyniku 52:47. Trafiła 48 procent rzutów z gry, podczas gry rywale 40 proc.

Sytuacja zupełnie odmieniła się w drugiej połowie. Znakomicie broniący Wizards w trzeciej kwarcie (z Gortatem przez pełne 12 minut na parkiecie) zdobyli 14 punktów z rzędu i wyszli na prowadzenie 63:59, którego już nie oddali. W połowie ostatniej odsłony ich przewaga wzrosła nawet do 16 punktów (97:81). Kończyli mecz z 46-procentową skutecznością (rywale 42).

"Czarodzieje" z dziewięcioma zwycięstwami i trzema porażkami pozostają na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej, za Toronto Raptors (11-2).

Kolejny mecz rozegrają w nocy z wtorku na środę z Atlanta Hawks (6-5) na własnym parkiecie.

Wyniki sobotnich meczów w lidze koszykówki NBA:

Cleveland Cavaliers - Toronto Raptors        93:110 

Houston Rockets - Dallas Mavericks           95:92 

Indiana Pacers - Phoenix Suns                83:106 

Milwaukee Bucks - Washington Wizards        100:111 

Minnesota Timberwolves - Sacramento Kings   101:113 

New York Knicks - Philadelphia 76ers         91:83

Orlando Magic - Miami Heat                   92:99 

San Antonio Spurs - Brooklyn Nets            99:87 

Utah Jazz - New Orleans Pelicans             94:106

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Marcin Gortat | Washington Wizards | milwaukee bucks | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje