Reklama

Reklama

NBA. Clippers pokonali Lakers w derbach Los Angeles

Koszykarze Clippers pokonali Lakers 113:105 w derbach Los Angeles w lidze koszykówki NBA. "Jeziorowcom" nie pomógł świetny występ Rajona Rondo, który uzyskał tzw. triple-double - 24 punkty, 12 asyst i 10 zbiórek.

Niedawny zespół Marcina Gortata po tym zwycięstwie z bilansem 37-29 przesunął się na siódmą lokatę na Zachodzie. Lakers (30-34) są wciąż na 10. miejscu, ale ostatnio spisują się słabo (dziewięć porażek w 12 spotkaniach) i mają już coraz mniejsze szanse na pierwszy od 2013 roku awans do play off.

Największy wkład w sukces występujących tym razem w roli gości Clippers mieli Włoch Danilo Gallinari - 23 pkt i Lou Williams, który dodał o dwa mniej. Łącznie siedmiu graczy tej drużyny odnotowało dwucyfrową zdobycz. W drużynie przeciwnej, oprócz Rondo, który po raz 32. w karierze popisał się tzw. triple-double, skuteczny był LeBron James - 27 pkt, osiem zbiórek i sześć asyst.

Reklama

Pewnym usprawiedliwieniem dla słabszej postawy Lakers może być fakt, że musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Brandona Ingrama, a w końcówce zabrakło na boisku Kyle'a Kuzmy, który skręcił nogę.

Trzeciej z rzędu porażki doznali wiceliderzy Konferencji Zachodniej - Denver Nuggets (42-21). Tym razem na wyjeździe z San Antonio Spurs 103:104.

Gospodarze już w pierwszej kwarcie wypracowali 19-punktową przewagę (36:17), ale niewiele brakowało, by w końcówce wszystko stracili. Jeszcze czwartą odsłonę rozpoczęli z 17-punktowym prowadzeniem, ale po trafieniu "za trzy" Jamala Murraya niespełna 50 s przed ostatnią syreną zrobiło się tylko 104:103.

"Ostrogi" całkowicie się pogubiły i Murray, który w całym spotkaniu z 25 pkt był najskuteczniejszy wśród przyjezdnych, jeszcze dwukrotnie stanął przed szansą, by przechylić szalę na stronę swojej drużyny, ale spudłował. Później jeszcze Rudy Gay nie trafił żadnego z dwóch wolnych, podobnie jak Gary Harris z Nuggets równo z ostatnią syreną.

DeMar DeRozan uzyskał 24 pkt dla zwycięzców, a LaMarcus Aldridge dodał 22.

- Trzeba oddać rywalom, że w czwartej kwarcie napędzili nam strachu. Wpadło im kilka niesamowitych rzutów, odnalazł się Nikola Jokic i zrobiło się gorąco - przyznał Gay, który zdobył 14 pkt dla Spurs (36-29), plasujących się na ósmej pozycji na Zachodzie.

Phoenix Suns wygrali drugi mecz rzędu, a 14. w sezonie i oddali New York Knicks miano najsłabszego obecnie zespołu rozgrywek. Poniedziałkowe zwycięstwo jest tym cenniejsze, że zostało odniesione nad Milwaukee Bucks (48-16), czyli ekipą z najlepszym obecnie bilansem w lidze. "Słońca" wygrały 114:105.

O nieoczekiwanym sukcesie gospodarzy zdecydowała czwarta kwarta, wygrana różnicą 15 punktów.

Kelly Oubre Jr. z 27 pkt i 13 zbiórkami był najjaśniejszą postacią wśród miejscowych. Wśród "Kozłów" wyróżnił się Giannis Antetokounmpo - 21 pkt i 13 zbiórek.

- Patrząc w tabelę trudno wytłumaczyć, jak mogliśmy przegrać oba mecze z Suns w tym sezonie - zaznaczył reprezentant Grecji, który jednak przyznał, że gospodarze byli po prostu lepsi, a jego kolega Malcolm Brogdon dodał: "Zabrakło nam koncentracji. Niestety, w tak długim sezonie to się zdarza".

Wyniki poniedziałkowych meczów:

Brooklyn Nets - Dallas Mavericks           127:88

Miami Heat - Atlanta Hawks                 114:113

Phoenix Suns - Milwaukee Bucks             114:105

Sacramento Kings - New York Knicks         115:108

San Antonio Spurs - Denver Nuggets         104:103

Utah Jazz - New Orleans Pelicans           112:115

Los Angeles Lakers - Los Angeles Clippers  105:113

Tabele ligi NBA

Eastern Conference
Atlantic Division
1.z-Philadelphia 76ers
2.x-Brooklyn Nets
3.x-New York Knicks
4.px-Boston Celtics
5.Toronto Raptors
Zobacz pełną tabelę
Dowiedz się więcej na temat: los angeles lakers | Los Angeles Clippers | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje