Reklama

Reklama

NBA. Chicago Bulls - Cleveland Cavaliers 96-83

Koszykarze Chicago Bulls pokonali na wyjeździe Cleveland Cavaliers 96-83 w najciekawszym sobotnim meczu w lidze NBA. Najlepszy w zwycięskiej ekipie był Pau Gasol. Hiszpański środkowy uzyskał 25 punktów i 10 zbiórek.

Niespodziewana zmiana na stanowisku pierwszego szkoleniowca Cavaliers na razie nie przyniosła efektu. Tyronn Lue, który zastąpił Davida Blatta, zaliczył kiepski debiut, a po meczu jego drużyna została wybuczana.

Reklama

Gospodarze grali słabo praktycznie w każdym elemencie. Ich skuteczność rzutów z gry wyniosła 37,2 proc., a wolnych zaledwie 40,9 (rywale mieli odpowiednio 43,7 i 86,7). Zawodnicy z ławki zdobyli tylko osiem punktów, a ich odpowiednicy w Bulls 22.

"Myślę, że moi koszykarze nie mają wystarczająco dobrej kondycji. Od początku chcieliśmy podkręcić tempo, ale nagle z powodu zmęczenia zboczyliśmy z obranego kursu. Na razie nie jesteśmy w stanie grać tak, jak byśmy chcieli" - ocenił Lue.

W jego drużynie najlepszy był LeBron James - 26 pkt i 13 zbiórek.

Mimo porażki Cavaliers z bilansem 30-12 utrzymali pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej. Na drugiej pozycji jest zespół Toronto Raptors (28-15), a na trzeciej Bulls (25-18).

Indywidualnie minionej nocy najlepiej zaprezentował się DeMarcus Cousins. Środkowy Sacramento Kings ustanowił rekord kariery zdobywając 48 pkt. Do tego dołożył 13 zbiórek. "Królowie" pokonali u siebie Indiana Pacers 108:97.

"W tym meczu był naprawdę bardzo dobry. W porównaniu do poprzedniego sezonu zrobił duży postęp. Jest też dojrzalszy i bardziej stabilny emocjonalnie" - powiedział trener Kings George Karl.

Spośród jego podopiecznych dobrze zaprezentował się także Rajon Rondo. 29-letni rozgrywający miał szóste w sezonie tzw. triple-double. Na swoim koncie zapisał 11 pkt oraz po 10 zbiórek i asyst. Wśród pokonanych wyróżnił się Paul George - 34 pkt.

Aż 27 zbiórek, w tym 13 w ataku, co jest klubowym rekordem, zanotował środkowy Phoenix Suns Tyson Chandler. Jego drużyna pokonała we własnej hali Atlanta Hawks 98:95. Decydujące punkty rzutem "za trzy" zdobył na 0,1 s przed końcową syreną Archie Goodwin.

Do niespodzianki do Mineapolis, gdzie koszykarze Minnesota Timberwolves pokonali znacznie wyżej notowaną ekipę Memphis Grizzlies 106:101. W obu drużynach najskuteczniejszymi zawodnikami okazali się rezerwowi. Wśród "Leśnych Wilków" był nim Shabazz Muhammad - 25 pkt, a w pokonanym zespole Mario Chalmers - 19. 

Dowiedz się więcej na temat: chicago bulls | cleveland cavaliers | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje