Reklama

Reklama

NBA. Antetokounmpo poprowadził Bucks do wygranej z 76ers

Grek Giannis Antetokounmpo potrzebował niespełna 30 minut, by zdobyć 31 punktów, mieć 15 zbiórek, osiem asyst i poprowadzić Milwaukee Bucks do wygranej z Philadelphia 76ers 119:98 w koszykarskiej lidze NBA. To 48. zwycięstwo w sezonie tego zespołu.

- Cały czas staram się być lepszy i lepszy, bo wiem, że właśnie tego oczekuje ode mnie drużyna. I ja sam też wiem, że jeśli będę lepszy, to będę mógł pomóc zespołowi. To mnie nakręca i sprawia, że dla moich kolegów z ekipy gra staję się łatwiejsza. Na tym się cały czas skupiam. Mamy przed sobą jeszcze 26 meczów przed fazą pucharową i postaramy się wyciągnąć z tego tyle, ile się da - powiedział urodzony w Atenach koszykarz.

Spotkanie było ciekawe, bo doszło też do rywalizacji Antetokounmpo z gwiazdorem Philadelphia 76ers Joelem Embiidem. Grek nie pozostawił złudzeń, kto w tej chwili jest lepszy. Goście z Filadefii od samego początku byli bezradni. Do tego doszła kontuzja pleców ich podstawowego zawodnika Bena Simmonsa.

Reklama

Embiid zanotował 17 punktów i 11 zbiórek i nie ukrywał swojego rozczarowania.

- Nigdy nie złapaliśmy odpowiedniego rytmu. Straciliśmy Bena, później kłopoty z faulami, nie trafialiśmy rzutów i kilka decyzji sędziowskich, które mogły być odwrotne - ocenił po meczu Kameruńczyk.

Ekipa 76ers miała przede wszystkim fatalną skuteczność. Jej koszykarze oddali aż 100 rzutów, ale z tego jedynie 35 było celnych. To była 22. porażka w tym sezonie zespołu z Filadelfii.

Po raz drugi w ciągu miesiąca zawodnicy Sacramento Kings pokonali Los Angeles Clippers - 112:103. Siłą Sacramento była zespołowość. Kent Bazemore był najskuteczniejszy i wchodząc z ławki rezerwowych rzucił 23 punkty. De'Aaron Fox i Bogdan Bogdanovic zdobyli po 20 punktów. Nie wiadomo czy ostatnie dobre występy Kings uratują im sezon. Drużyna wprawdzie wygrała pięć z siedmiu meczów, ale w sobotę odniosła dopiero 23. zwycięstwo w rozgrywkach 2019/2020.

- Teraz czujemy się trochę lepiej na boisku. Ale nadal zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy kontynuować dobrą grę i każdy mecz ma olbrzymie znaczenie. Niestety możemy kontrolować tylko naszą grę, a trudno przewidzieć, jak będą występować rywale - skomentował Fox.

W zespole z Los Angeles wszystko co mógł robił Kawhi Leonard, ale jego 31 punktów nie dało zwycięstwa. Nie miał bowiem wsparcia kolegów i Clippers zanotowali kolejną porażkę.

Wyniki sobotnich meczów:

Los Angeles Clippers - Sacramento Kings  103:112

Charlotte Hornets - Brooklyn Nets         86:115

Atlanta Hawks - Dallas Mavericks         111:107

Miami Heat - Cleveland Cavaliers         124:105

Chicago Bulls - Phoenix Suns             104:112

Milwaukee Bucks - Philadelphia 76ers     119:98

Utah Jazz - Houston Rockets              110:120

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje