Reklama

Reklama

NBA: 19. wygrana Golden State Warriors

Koszykarze Golden State Warriors wygrali na wyjeździe 106:103 z Utah Jazz. "Wojownicy" w tym sezonie NBA jako jedyni jeszcze nie przegrali, to ich 19. wygrana z rzędu.

Co? Gdzie? Kiedy? Bądź na bieżąco i sprawdź Sportowy Kalendarz!

Reklama

"Niepokonani za mego życia" - z takim hasłem w hali w Salt Lake City pojawiła się trójka kibiców Warriors. Na dumnie demonstrowanym przez kobietę plakacie znajdowała się strzałka, która wskazywała ubranego w klubowe śpioszki niemowlaka, trzymanego przez stojącego obok mężczyznę.

Fani "Wojowników" kolejny raz mieli powody do zadowolenia. Zwycięstwo ich ulubieńcom nie przyszło jednak łatwo. Co prawda przez większość meczu utrzymywali kilkupunktową przewagę, ale w czwartej kwarcie gospodarze zniwelowali stratę i do końca toczyła się walka kosz za kosz. W ekipie Warriors nie zawiódł Stephen Curry. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) poprzedniego sezonu zdobył 26 punktów, z czego siedem w ostatnich dwóch minutach.

- Mamy na koncie wielkie zwycięstwa i też kilka wymęczonych wygranych. Bilans 19-0 nie gwarantuje tego, że samo wejście na parkiet da nam triumf. Wciąż mamy nad czym pracować - powiedział Curry.

Licząc z poprzednim sezonem regularnym, koszykarze z Oakland mają na koncie 23 kolejne zwycięstwa. Curry'ego mocno wspierali przede wszystkim Draymond Green i Klay Thompson. Obaj uzyskali po 20 pkt. Wśród pokonanych najskuteczniejszy był Gordon Hayward - 24 pkt. Derrick Favors dołożył 23.

Warriors konfrontacją z Jazz rozpoczęli aż siedmiomeczową serię spotkań wyjazdowych. Do 12 grudnia pojawią się jeszcze w Charlotte, Toronto, Nowym Jorku, Indianapolis, Bostonie i Milwaukee.

Wciąż poniżej oczekiwań gra zespół Houston Rockets. Teksańczycy w poprzednim sezonie dotarli do finału Konferencji Zachodniej, a obecnie mają bilans 7-11. Minionej nocy ulegli w Detroit miejscowym Pistons 105:116.

Gospodarzy do triumfu poprowadzili Reggie Jackson i Andre Drummond. Pierwszy uzyskał 31 pkt i osiem asyst, drugi zanotował 24 pkt i 13 zbiórek. Dla pokonanych 29 pkt zdobył James Harden.

Ciekawie było w Chicago, gdzie Bulls pokonali San Antonio Spurs 92:89 oraz w Atlancie. Tam Hawks wygrali z innym gigantem Konferencji Zachodniej - Oklahoma City Thunder 106:100.

"Bykom" udało się wygrać, choć przez ostatnie sześć minut nie trafili żadnego rzutu z gry. Jednak wystarczająco dobrze egzekwowali rzuty wolne oraz imponowali postawą w obronie. Jej najlepszą ilustracją był blok Hiszpana Pau Gasola na LaMarcusie Aldridge'u.

- Nie byliśmy dobrzy w ofensywie i ten stan może się utrzymać nawet do marca. Mamy wielu nowych zawodników, którzy uczą się grania ze sobą. Potrzeba czasu, by atak odpowiednio funkcjonował - powiedział trener Spurs Gregg Popovich.

Jak na zespół z problemami, jego podopieczni spisują się jednak lepiej niż dobrze. Z bilansem 14-4 zajmują na zachodzie drugie miejsce.

"Jastrzębiom" natomiast zwycięstwo zapewniła niemal bezbłędna gra w końcówce Jeffa Teague'a. W ostatnich trzech minutach zdobył osiem punktów, a w całym meczu 25. Paul Millsap uzyskał 26 pkt i 11 zbiórek, a Al Horford 21 pkt i 13 zbiórek.

Thunder do wygranej nie wystarczyła bardzo dobra postawa Russella Westbrooka i Kevina Duranta. Zdobyli odpowiednio 34 i 25 pkt.

Wyniki poniedziałkowych meczów NBA:

Atlanta Hawks - Oklahoma City Thunder          106:100

Chicago Bulls - San Antonio Spurs               92:89

Detroit Pistons - Houston Rockets              116:105

Los Angeles Clippers - Portland Trail Blazers  102:87

Miami Heat - Boston Celtics                     95:105

Milwaukee Bucks - Denver Nuggets                92:74

Sacramento Kings - Dallas Mavericks            112:98

Utah Jazz - Golden State Warriors              103:106

Dowiedz się więcej na temat: Golden State Warriors | NBA | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje