Reklama

Reklama

Najlepszy start sezonu Toronto Raptors w historii

Koszykarze Toronto Raptors odnieśli czwarte zwycięstwo w swoim czwartym meczu sezonu 2015/16 NBA. Tak dobrego startu rozgrywek nie mieli nigdy wcześniej. We wtorek pokonali na wyjeździe Dallas Mavericks 102:91.

Raptors na mapie NBA pojawili się w 1995 roku, razem z ekipą Vancouver Grizzlies, którą później przeniesiono do Memphis. Początki nie były łatwe. W pierwszym sezonie z 82 spotkań wygrali 21. Jeszcze gorzej było w rozgrywkach 1997/98, kiedy zanotowali 16 zwycięstw.

Reklama

Po tak fatalnym sezonie przyszły jednak lepsze lata. W 1998 roku zaraz po drafcie klub pozyskał, wybranego z numerem piątym przez Golden State Warriors, Vince'a Cartera. To właśnie on sprawił, że w ojczyźnie hokeja na lodzie z większym zainteresowaniem zaczęto patrzeć na koszykówkę. Słynący z efektownej gry Carter otrzymał przydomek "Air Canada". Najpierw został debiutantem roku, a w 2000 wygrał konkurs wsadów i wprowadził zespół do fazy play off.

Od 2011 roku Raptors prowadzi Dwane Casey. Drużyna pod jego wodzą robi systematyczne postępy, ale porażka w poprzednim sezonie w pierwszej rundzie fazy play-off z Washington Wizards Marcina Gortata 0-4 była w Toronto sporym rozczarowaniem. Casey zdecydował się w dużym stopniu zmienić skład, pozostawiając jednak dwa najważniejsze elementy - grających na obwodzie Kyle'a Lowry'ego i DeMara DeRozana. We wtorek zdobyli odpowiednio 27 i 20 punktów. Lowry miał też 10 asyst.

- Taki start to oczywiście świetna sprawa, ale musimy pamiętać, że przed nami prawdziwy maraton, a nie sprint - podkreślił Casey, za którego czasów w Toronto przewinęło się już 50 zawodników.

- Właśnie takiego początku sezonu było nam trzeba. Jest wśród nas wiele nowych twarzy, ale każdy pozostaje skupiony na tym, co ma do wykonania - dodał Lowry.

Odmienne nastroje panują w Los Angeles i Nowym Orleanie. Po wtorkowych meczach ekipy Lakers i Pelicans mają bilans 0-4. "Jeziorowcy" u siebie ulegli Denver Nuggets 109:120. Wciąż w ich drużynie słabo gra Kobe Bryant. Tym razem zdobył 11 punktów, trafiając cztery z 11 rzutów z gry. Wśród zwycięzców najlepszy był Kenneth Faried - 28 pkt (10/13 z gry) i 15 zbiórek. Pelicans natomiast, także we własnej hali, przegrali z Orlando Magic 94:103.

Wielki mecz rozegrał Andre Drummond. Środkowy Detroit Pistons zdobył 25 punktów (12/17 z gry) i miał aż 29 zbiórek, ale jego drużyna przegrała u siebie z Indiana Pacers 82:94. Koledzy Drummonda mieli problem ze skutecznością. Trafili tylko 30 proc. rzutów. W ekipie gości wyróżnił się rezerwowy Rodney Stuckey - 23 pkt.

Wyniki wtorkowych meczów NBA:

Charlotte Hornets - Chicago Bulls      130:105

Dallas Mavericks - Toronto Raptors      91:102

Detroit Pistons - Indiana Pacers        82:94

Los Angeles Lakers - Denver Nuggets    109:120

Miami Heat - Atlanta Hawks              92:98

New Orleans Pelicans - Orlando Magic    94:103

Sacramento Kings - Memphis Grizzlies    89:103

Dowiedz się więcej na temat: toronto raptors | NBA | DeMar DeRozan | Kyle Lowry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama