Reklama

Reklama

Mistrzowie nie zawiedli, pasjonujący mecz w Cleveland

Koszykarze San Antonio Spurs we własnej hali pokonali po dogrywce Memphis Grizzlies 99:95, a broniący tytułu Miami Heat, także u siebie, wygrali z Brooklyn Nets 102:89. Aż dwie dogrywki były konieczne do wyłonienia zwycięzcy meczu Cleveland Cavaliers z Portland Trail Blazers.

Trener Spurs Gregg Popovich specjalnie przed tym spotkaniem dał swoim największym gwiazdom dodatkowy dzień wolny i nie zabrał ich na czwartkowy mecz z Miami Heat. Klub musiał za to zapłacić karę w wysokości 250 tysięcy dolarów, ale manewr doświadczonego szkoleniowca przyniósł pożądany efekt.

W starciu z Grizzlies, którzy mimo porażki wciąż legitymują się najlepszym bilansem w Konferencji Zachodniej (12-3), Francuz Tony Parker zdobył 30 punktów, a Tim Duncan dołożył 27 i miał jeszcze 15 zbiórek.

Na początku czwartej kwarty koszykarze z Memphis prowadzili już różnicą 14 pkt, ale w ostatnich dziewięciu minutach trafili tylko trzy rzuty z gry. W ekipie gości najskuteczniejszy był Hiszpan Marc Gasol - 20 pkt.

Reklama

W Miami, gdzie najlepsza drużyna Konferencji Wschodniej podejmowała zajmujących trzecie miejsce Nets, było znacznie mniej emocji. Początek należał co prawda do gości - do przerwy prowadzili dziewięcioma punktami - jednak w dwóch ostatnich kwartach nie byli w stanie powstrzymać Heat.

Dwyane Wade zdobył dla aktualnych mistrzów 34 punkty. LeBron James dodał 21. W ekipie Nets wyróżnił się Andray Blatche - 20 pkt.

"To dla nas duży krok naprzód. W pierwszej połowie mój zespół nie grał jeszcze świetnej koszykówki, ale to był zdecydowanie najlepszy mecz w tym sezonie. Wszystko dobrze funkcjonowało, oszczędziliśmy sobie nerwowej końcówki" - powiedział trener Heat Erik Spoelstra.

Świadkami aż dwóch dogrywek byli kibice w Cleveland, gdzie Cavaliers ulegli Portland Trail Blazers 117:118. Goście szalę zwycięstwa mogli przechylić na swoją stroną zarówno w regulaminowym czasie gry, jak i w pierwszej dogrywce, jednak ich ostatnie rzuty, choć celne, były oddawane minimalnie za późno.

Ostatecznie zwycięstwo zapewnił im Nicolas Batum. Francuz trafił za trzy z narożnika parkietu na 0,2 s przed zakończeniem drugiej dogrywki.

"To oczywiście bardzo cenny rzut, ale prawda jest taka, że na treningach Nicolas oddaje takie seriami, więc to dla mnie żadne zaskoczenie" - podkreślił Damian Lillard. Tegoroczny debiutant w NBA był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu, zdobył 24 punkty.

Wyniki sobotnich spotkań NBA:

Miami Heat - Brooklyn Nets 102:89

Cleveland Cavaliers - Portland Trail Blazers 117:118 (po dwóch dogrywkach)

Chicago Bulls - Philadelphia 76ers 93:88

New Orleans Hornets - Oklahoma City Thunder 79:100

Houston Rockets - Utah Jazz 124:116   

Milwaukee Bucks - Boston Celtics 91:88

San Antonio Spurs - Memphis Grizzlies 99:95 (po dogrywce)  

Dallas Mavericks - Detroit Pistons 92:77    

Los Angeles Clippers - Sacramento Kings 116:81

Golden State Warriors - Indiana Pacers 103:92       

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama