Reklama

Reklama

Mistrzowie NBA gonili rywala do samego końca

Skazywani na pożarcie koszykarze Boston Celtics prawie do samego końca sobotniego meczu prowadzili z Milwaukee Bucks. Mistrzowie NBA na pierwsze prowadzenie wyszli dopiero 30 sekund przed ostatnią syreną. Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 117:113.

Przed meczem wydawało się, że mogą wygrać tylko gospodarze. W ekipie z Bostonu nie mogło zagrać kilku zawodników:  C.J. Miles, Aaron Nesmith, Justin Jackson, Enes Freedom, Bruno Fernando, Josh Richardson, Sam Hauser, Grant Williams i Al Horford. Wszystko przez protokoły sanitarne związane z koronawirusem. Jakby tego było mało Jaylen Brown w starciu stracił kawałek zęba.

Mimo wszystko prawie przez cały mecz prowadzili "Celtowie", najwięcej 19 punktami. Po raz pierwszy remis na tablicy wyników mieliśmy na półtorej minuty przed końcem, kiedy Giannis Antetokounmpo trafił spod kosza (111:111). Lider mistrzów NBA był jeszcze faulowany, ale nie wykorzystał rzutu wolnego.

Reklama

NBA. Pierwsze prowadzenie Bucks 30 sekund przed końcem

Dwa osobiste trafił za to Brown i było 113:111 dla gości. W kolejnej akcji Jason Tatum stracił piłkę i poszła kontra. Jrue Holiday został jednak zalokowany przez Roberta Williamsa III, ale gospodarze pozostali w posiadaniu piłki, która trafiła do Wesleya Matthewsa, a ten rzucił zza łuku, dając Bucks pierwsze prowadzenie w spotkaniu (114:113) na 30 sekund przed końcem!

Potem jeszcze Khris Middleton wykorzystał trzy z czterech rzutów wolnych i zwycięstwo "Kozłów" stało się faktem. Liderem wśród triumfatorów był G. Antetokounmpo, który zdobył 36 punktów i miał 12 zbiórek. Po 25 "oczek" dla pokonanych rzucili Tatum i Brown.

Milwaukee Bucks - Boston Celtics 117:113 (22:35, 25:27, 43:32, 27:19)

Pawo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL