Reklama

Reklama

Miami Heat i New York Knicks mają po dwa zwycięstwa

We wtorek w NBA broniący tytułu koszykarze Miami Heat pokonali we własnej hali Milwaukee Bucks 98:86. W pierwszej rundzie fazy play off, w rywalizacji do czterech zwycięstw, prowadzą 2-0.

Po trzech kwartach gospodarze prowadzili tylko trzema punktami, ale ostatnią część gry rozpoczęli od zdobycia 12 pkt z rzędu i emocje praktycznie się skończyły. Co ciekawe udział w wypracowaniu tej przewagi mieli przede wszystkim rezerwowi, a nie największe gwiazdy Heat. W ciągu dwóch minut po pięć punktów uzyskali Chris Andersen i Norris Cole.

- Faza play off ma to do siebie, że za każdym razem musisz szukać innej drogi do zwycięstwa. Bucks to dobra drużyna i dziś postawiła nam twarde warunki - powiedział najskuteczniejszy wśród zwycięzców Dwyane Wade (21 pkt). 19 dołożył LeBron James.

Reklama

W ekipie z Milwaukee zawiedli liderzy - Monta Ellis i Brandon Jennings. Łącznie zdobyli tylko 15 punktów, a trafili pięć z 22 rzutów z gry. Na wyróżnienie zasłużył natomiast Turek Ersan Ilyasova - 21 pkt.

Heat po raz jedenasty rozpoczęli rywalizację w play off od prowadzenia 2-0. We wszystkich poprzednich przypadkach seria kończyła się ich awansem.

We wtorek drugie zwycięstwo odnieśli także New York Knicks, którzy ponownie we własnej hali pokonali Boston Celtics; tym razem 87:71.

Goście dobrze prezentowali się tylko w pierwszej połowie, po której prowadzili 48:42. W drugiej grali za to fatalnie. Zdobyli w niej zaledwie 23 punkty, przy skuteczności 19,4 proc.

- Liczyłem, że po przerwie moi koszykarze znokautują rywala. Niestety Knicks się nie dali. W dodatku to oni nas posłali na deski i to wielokrotnie - przyznał trener Celtics Doc Rivers.

Wśród nowojorczyków tradycyjnie najlepszy był Carmelo Anthony. Zdobył 34 punkty.

Remis 1-1 jest za to w rywalizacji Denver Nuggets - Golden State Warriors. "Wojownicy" odnieśli minionej nocy cenne wyjazdowe zwycięstwo 131:117.

Goście musieli sobie radzić bez kontuzjowanego skrzydłowego Davida Lee. Ciężar zdobywania punktów spoczywał przede wszystkim na zawodnikach obwodowych, a ci byli po prostu w wyśmienitej dyspozycji.

Warriors mieli niesamowitą skuteczność. Trafili 51 z 79 rzutów z gry (64,6 proc.), w tym 14 z 25 za trzy punkty (56 proc.). W fazie play off, w tym elemencie to najlepszy występ w historii drużyny, a w całej lidze najlepszy od prawie 22 lat. 25 kwietnia 1991 roku Utah Jazz pokonali Phoenix Suns 129:90, trafiając 54 z 83 rzutów z gry (65,1 proc.).

- Jesteśmy bardzo dobrą drużyną w ofensywie. Mamy zawodników, którzy są w stanie trafiać seriami. Stephen Curry i Klay Thompson to moim zdaniem najlepsi obwodowi strzelcy w historii tej dyscypliny - komplementował swoich podopiecznych trener Warriors - Mark Jackson

Curry był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu. Na swoim koncie zapisał jednak nie tylko 30 punktów, ale również 13 asyst.

Wyniki wtorkowych meczów pierwszej rundy fazy play off:

Konferencja Wschodnia

Miami Heat - Milwaukee Bucks             98:86

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 2-0)

New York Knicks - Boston Celtics         87:71

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 2-0)

Konferencja Zachodnia:

Denver Nuggets - Golden State Warriors  117:131

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 1-1)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL