Reklama

Reklama

Mecz na szczycie NBA dla Trail Blazers

W poniedziałek, w meczu na szczycie ligi NBA, prowadzący w Konferencji Zachodniej koszykarze Portland Trail Blazers pokonali we własnej hali najlepszy zespół na wschodzie Indiana Pacers 106:102.

To była dopiero druga porażka Pacers w 18 meczach obecnych rozgrywek. Trail Blazers legitymują się bilansem 15-3. W najbliższym tygodniu ekipę z Indianapolis czekają jeszcze trzy bardzo ciężkie konfrontacje. Ich rywalami będą: San Antonio Spurs, Oklahoma City Thunder i aktualni mistrzowie Miami Heat.

Goście wygrywali przez większość spotkania. Trail Blazers na prowadzenie wyszli dopiero na początku czwartej kwarty, ale już go nie oddali. Gospodarzy do triumfu poprowadził duet LaMarcus Aldridge - Damian Lillard, zdobyli odpowiednio 28 i 26 punktów. Wśród Pacers dwoił się i troił Paul George - 43 pkt.

Reklama

Na zachodzie taki sam bilans jak Trail Blazers mają San Antonio Spurs. W poniedziałek wygrali przed własną publicznością z Atlanta Hawks 102:100. Od tego sezonu szkoleniowcem "Jastrzębi" jest Mike Budenholzer, który przez 17 lat był asystentem trenera Spurs Gregga Popovicha. Kibice zgotowali Budenholzerowi owację, a ten był bardzo blisko pokonania 22 lata starszego mentora.

Spotkanie było niezwykle wyrównane. Drużyny grały podobnym stylem. Prowadzenie zmieniało się 20 razy, a 17-krotnie na tablicy wyników widniał remis. O zwycięstwie "Ostróg" zadecydował rzut Tima Duncana na 0,4 s przed końcem.

Doświadczony skrzydłowy grał wyśmienicie. Na swoim koncie zapisał 23 pkt oraz 21 zbiórek i został najstarszym (37 lat i 221 dni) w historii NBA koszykarzem, któremu udało się uzyskać co najmniej 20 w tych dwóch kategoriach. Poprzedni rekord pochodził z 1991 roku i należał do Roberta Parisha (37 lat i 173 dni).

Siódme zwycięstwo w ostatnich dziewięciu meczach odniósł zespół Marcina Gortata Washington Wizards i po raz pierwszy od 3 listopada 2009 roku cieszy się z równego bilansu (9-9). Wygrana u siebie z Orlando Magic 98:80 pozwoliła mu także awansować na trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej.

Polski środkowy przebywał na parkiecie 29 minut i zdobył 13 pkt (trafił 4/7 rzutów z gry i 5/6 wolnych). Zebrał pięć piłek (wszystkie w obronie) oraz miał po jednej asyście, stracie i faulu.

Wśród zwycięzców najskuteczniejszy był Trevor Ariza - 24 pkt. John Wall dorzucił 16 i miał także 13 asyst. W ekipie Magic wyróżnił się Arron Afflalo - 21 pkt i 10 zb.

Kolejny mecz Wizards rozegrają w piątek. We własnej hali zmierzą się z jedną z najsłabszych drużyn obecnego sezonu - Milwaukee Bucks. W ubiegłym tygodniu pokonali ją na wyjeździe, po dogrywce 100:92.

Aż trzy dogrywki potrzebne były do wyłonienia zwycięzcy meczu Chicago Bulls - New Orleans Pelicans. Ostatecznie 131:128 wygrali goście. Tak, jak dzień wcześniej w Nowym Jorku Pelicans do triumfu poprowadził Ryan Anderson. Na parkiecie przebywał aż 57 minut, zdobył 36 pkt, trafiając m.in. siedem z 11 rzutów za trzy.

W ekipie "Byków" prym wiódł Luol Deng - 37 pkt. To była pierwsza porażka Bulls we własnej hali w tym sezonie. Pozostały już tylko dwie niepokonane u siebie ekipy - Pacers i Thunder.

W ostatnim poniedziałkowym meczu mający wysokie aspiracje zespół Houston Rockets niespodziewanie przegrał na wyjeździe z najsłabszą drużyną na zachodzie Utah Jazz 103:109. Na nic zdała się świetna gra lidera gości Jamesa Hardena, który zdobył 37 pkt.

Wyniki poniedziałkowych spotkań NBA:



Chicago Bulls - New Orleans Pelicans 128:131 po dogr.

Portland Trail Blazers - Indiana Pacers 106:102

San Antonio Spurs - Atlanta Hawks 102:100

Utah Jazz - Houston Rockets 109:103

Washington Wizards - Orlando Magic 98:80

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje