Reklama

Reklama

McGrady powstrzymał Lakers

Tracy McGrady nie miał w niedzielny wieczór najlepszego dnia, jednak mimo wszystko został bohaterem meczu Rockets z Lakers.

Tracy McGrady nie miał w niedzielny wieczór najlepszego dnia, jednak mimo wszystko został bohaterem meczu Rockets z Lakers.

Chociaż gwiazdor "Rakiet" na 24 rzuty tylko 8 razy trafił do kosza rywali, to jednak w ostatnich sekundach pojedynku zablokował Lamara Odoma, dzięki czemu ekipa z Houston pokonała gości z Miasta Aniołów 103:102.

Na parkiecie w hali Toyota Center gospodarze przez trzy kwarty kontrolowali przebieg wydarzeń i wydawało się, że prowadząc 84:69 spokojnie dowiozą zwycięstwo do końcowej syreny. Tymczasem nieoczekiwany zryw "Jeziorowców", sprawił że losy pojedynku ważyły się do ostatnich chwil. Na niespełna 112 sekund przed końcem Lakers, którzy nadal radzą sobie bez kontuzjowanego Kobe Bryanta, odrobili 14 punktowy deficyt i po rzucie z dystansu Atkinsa objęli nawet prowadzenie 100:99.

Reklama

Ten sam gracz chwilę później wykonał jeszcze skutecznie dwa rzuty wolne, jednak były to ostatnie punkty gości w tym spotkaniu. Rockets nie pomylili się w dwóch kolejnych akcjach i chociaż szalę zwycięstwa na korzyść Lakers, po wspomnianym bloku T-Maca na Odomie, mógł jeszcze przechylić Brian Cook, jednak jego desperacka próba z dystansu chybiła celu.

Wśród "Rakiet" najlepiej na parkiecie radził sobie Yao Ming (23 punkty i 8 zbiórek). Dwa "oczka" mniej od centra z Chin zapisał na swoim koncie Tracy McGrady. W ekipie gości najskuteczniejszym okazał się Lamar Odom (22), jednak akurat on o tym meczu będzie chciał chyba zapomnieć jak najszybciej.

Zespół Minnesoty Timberwolves, uważany przed sezonem za jednego z faworytów rozgrywek koszykarskiej ligi NBA, doznał piątej porażki z rzędu i zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. W niedzielę "Leśne Wilki" uległy we własnej hali Boston Celtics 100:103.

32 punkty dla "Celtów", którzy wygrali trzecie kolejne spotkanie, uzyskał Paul Pierce. Dziesięć mniej zdobył Gary Payton. Gospodarze równo z końcową syreną mogli wyrównać i doprowadzić do dogrywki, lecz rzut za trzy punkty Sama Cassella był niecelny.

Michael Olowokandi, który rozegrał najlepszy mecz w sezonie, uzyskał dla ekipy z Minneapolis 21 punktów i miał dziewięć zbiórek. Takim samym dorobkiem mógł się pochwalić Kevin Garnett, który zanotował także 13 zbiórek i siedem asyst.

Niemiec Dirk Nowitzki zdobywając 30 punktów poprowadził zespół Dallas Mavericks do wyjazdowej wygranej nad Toronto Raptors 122:113.

W trzeciej kwarcie goście prowadzili już różnicą 25 punktów, ale niespełna minutę przed końcem regulaminowego czasu gry ich przewaga stopniała do czterech. Nadzieje miejscowych na odwrócenie losów spotkania rozwiał celnym rzutem za trzy punkty Jason Terry.

Koszykarze z Dallas zanotowali rekordową w tym sezonie 60-procentową skuteczność rzutów z gry, a siedmiu z nich zdobyło dwucyfrową liczbę punktów. Liderem zespołu z Kanady był Chris Bosh, który uzyskując 29 punkty zanotował najlepszy dorobek w karierze.

Drużynie z Filadelfii sukces w spotkaniu z Clippers zapewnił Allen Iverson. "Answer" z 28 punktami był najskuteczniejszym graczem "Szóstek", jednak co ważniejsze, minutę przed końcem gry pewnie wykonał decydujące o wygranej rzuty wolne. Liderem gości był Bobby Simmons (27 punktów, trzy zbiórki i trzy asysty).

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 6 lutego

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL