Reklama

Reklama

Mavs lepsi od Raptors

Antoine Walker, rzucając 27 punktów oraz Steve Nash, dokładając kolejne 23 "oczka" i 11 asyst przyczynili się do zwycięstwa Dallas Mavericks nad Toronto Raptors 111:94 w najciekawszym poniedziałkowym spotkaniu NBA.

Spotkanie to miało szczególny wymiar dla coacha Mavs. Don Nelson zanotował w ten sposób 1111 wygraną prowadząc zespół w najlepszej na świecie zawodowej lidze koszykówki.

Nelson poprawił w ten sposób osiągnięcie Pata Riley'a. Były trener Lakers i Heat ma teraz w dorobku o jedno spotkanie wygrane mniej od szkoleniowca Mavericks. Na tej zasłużonej liście prowadzi Lenny Wilkens. Były opiekun Raptors ma swym koncie 1292 zwycięstwa w NBA.

W meczu z Raptors Nash i Walker mieli solidne wsparcie pozostałych kolegów. Antawn Jamison dołożył 23 punkty, Dirk Nowitzki kolejne 14, a "rookie" Josh Howard dorzucił 14 "oczek" i 14 zbiórek. W tym sezonie na trzynaście spotkań w Dallas Mavericks tylko raz ulegli rywalom. W ekipie z Toronto najskuteczniejszym był Vince Carter (21 punktów).

Reklama

Pierwszą porażkę po pięciu kolejnych zwycięstwach z rzędu zanotowali Boston Celtics. "Celtowie" we własnej hali nie sprostali Timberwolves, przegrywając aż 95:116. Do klęski ekipy z Bostonu przyczynili się głównie Kevin Garnett (27 pkt, 12 zbiórek) oraz Sam Cassell (27 pkt, 9 asyst). Timberwolves przerwali w ten efektowny sposób passę trzech kolejnym meczów bez zwycięstwa nad Celtics.

Jermaine O'Neal poprowadził Indiana Pacers do zwycięstwa we własnej hali nad Cleveland Cavaliers 95:85. Lider Pacers zdobył 24 punkty, a goście ponieśli 34. wyjazdową porażkę z rzędu. Rekord pod względem liczby kolejnych przegranych meczów w halach rywali należy do San Antonio Spurs - w sezonach 1990-91 i 1991-92 zaliczyli 43 takie spotkania. Koszykarze z Cleveland zajmują w tej klasyfikacji drugie miejsce ex aequo z New Jersey Nets, którzy w sezonach 1989-90 i 1990-91 również odnieśli 34 wyjazdowe porażki z rzędu.

Poniedziałkowy mecz z Pacers wcale nie musiał zakończyć się przegraną gości. Po trzeciej kwarcie był remis, ale "Kawalerowie" mieli fatalną końcówkę. W ostatniej części wyraźnie osłabł najlepszy w zespole "rookie" LeBron James i gospodarze zdecydowanie dominowali na parkiecie. James zakończył spotkanie z dorobkiem 27 punktów, 6 asyst, 3 bloków i 3 przechwytów.

Prawo serii dotyczy także San Antonio Spurs, jednak oni w przeciwieństwie do swoich kolegów z Cleveland mają powody do zadowolenia. "Ostrogi" wygrały bowiem siódme spotkanie z rzędu, tym razem pokonując Memphis Grizzlies 78:67.

Z koszykarzy San Antonio tradycyjnie najlepszy wynik uzyskał Tim Duncan, który rzucił 21 punktów i miał 13 zbiórek. Wśród przeciwników zabrakło zdecydowanego lidera, a na wyróżnienie zasłużył Bonzi Wells, zdobywca 12 punktów.

W Los Angeles tamtejsi Clippers pokonali New Orleans Hornets różnicą aż 29 punktów. Dla "Szerszeni" był to cios tym bardziej dotkliwy, że w czterech poprzednich meczach to oni schodzili z parkietów jako zwycięzcy.

Clippers do wygranej poprowadził Elton Brand, który rzucił 27 punktów i miał 13 zbiórek. W zespole pokonanych najlepszy był Jamaal Magloire - 17 punktów i 10 zbiórek.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 15 grudnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje