Reklama

Reklama

Magic rozbili Clippers, 16 minut Gortata

Dwight Howard swoimi 22 punktami i 15 zbiórkami poprowadził zespół Marcina Gortata do rekordowej w tym sezonie, szóstej wygranej pod rząd. Polak grał w drugiej połowie (16 minut), zbierając 6 piłek i zdobywając 4 "oczka".

DYSKUTUJ O NBA NA BLOGU ENBIEJ AKSZYN!

Zespół z Florydy wygrywał już do przerwy 26 - punktami. Rozgrywający Jameer Nelson po raz kolejny udowodnił, iż po jego kontuzji nie ma ani śladu, dodając 17 pkt. Warto dodać, że była to też druga z rzędu wygrana nad zespołami z Kalifornii, bowiem dwa dni temu Orlando ograli Lakersów. Dla Clippers, którzy ciężko znoszą efekty wymian i strat graczy pokroju Marcusa Camby'ego i Al'a Thorntona, była to 6. porażka w 7. ostatnich spotkaniach.

Reklama

Bez Joakima Noaha ciężkie dni przeżywają gracze z Chicago. Byki zostały poskromione przez Jazz-manów, prowadzonych przez Derona Williamsa (28pkt/17as). Najlepsze zawody w sezonie po stronie Utah zanotował C.J.Miles (26pkt). Dla Byków najlepiej zagrał Derrick Rose - 25pkt/13as. Jednak porażka 107-132 oznaczała piątą z rzędu dla zespołu Vinny'ego Del Negro.

Wielkie emocje towarzyszyły spotkaniu pomiędzy Heat i Bobcats. Dzięki postawie Raymonda Feltona (15pkt/11as) Rysie odrobiły w ostatniej odsłonie 9-punktową zaliczkę gości i odniosły 31.wygraną w obecnym sezonie. Bilans 31 wygranych przy takiej samej liczbie porażek, jest najlepszym pod względem zwycięstw w krótkiej historii zespołu z Charlotte. Dwayne Wade zdobył dla Miami 27 oczek, ale nie trafił kluczowej próby za trzy punkty, która mogła jeszcze zmienić losy spotkania (78-83).

Na uwagę zasługuje kolejna wygrana Kozłów. Milwaukee Bucks od czasów przyjścia do zespołu Johna Salmonsa (16pkt) przechodzą gruntowną metamorfozę. Ekipa Scotta Skilesa wygrał 10. z 11. ostatnich spotkań i min. dzięki postawie australijskiego środkowego Andrew Boguta (25pkt/17zb) wygrała 34. spotkanie z sezonie i to z wyżej notowaną ekipą Celtów (86-84). W tym momencie Kozły mają taką samą liczbę wygranych jak w minionym sezonie, kiedy nie udało im się awansować do play off.

Kobe Bryant zdobył 32 punkty, będąc głównym aktorem spotkania Lakers z Raptors (109-107). Gracze Phila Jacksona tym samym przerwali złą passę trzech porażek z rzędu. O sukcesie gospodarzy zadecydował celny rzut Kobego na 1,9 sekundy do końca spotkania. Lepsze spotkanie zanotował Andrew Bynum (22pkt), który nie pograł sobie w pojedynku przeciwko Orlando notując tylko 5 oczek.

Wtorek na parkietach NBA

Indiana Pacers - Philadelphia 76ers 107:96

Orlando Magic - Los Angeles Clippers 113:87

Washington Wizards - Houston Rockets 88:96

Charlotte Bobcats - Miami Heat 83:78

Chicago Bulls - Utah Jazz 108:132

Milwaukee Bucks - Boston Celtics 86:84

Portland Trail Blazers - Sacramento Kings 88:81

Los Angeles Lakers - Toronto Raptors 109:107

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje