Reklama

Reklama

Los Angeles Clippers awansowali do play off, 66. wygrana Warriors

Koszykarze Los Angeles Clippers pokonali u siebie w niedzielnym meczu ligi NBA Denver Nuggets 105:90 i zapewnili sobie występ w play off. Broniący tytułu Golden State Warriors wygrali we własnej hali z Philadelphia 76ers 117:105, odnosząc 66. zwycięstwo w sezonie.

Clippers to czwarty zespół Konferencji Zachodniej, który jest już pewny udziału w play off. Wcześniej prawo gry w fazie pucharowej wywalczyli: Warriors, San Antonio Spurs i Oklahoma City Thunder.

Reklama

Pierwszoplanową postacią w drużynie z Los Angeles był w niedzielę DeAndre Jordan, który miał 16 punktów, tyle samo zbiórek i sześć bloków. 27-letni zawodnik zebrał wiele pochwał za swoją grę w defensywie w kluczowych fragmentach pojedynku.

"Jest jednym z najlepszych obrońców w lidze. Jeśli jakiegoś rzutu nie zablokuje, to przynajmniej sprawia, że rywale zaczynają się wahać" - podsumował trener Nuggets Michael Malone.

Clippers zanotowali drugie zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach.

"Zespół Nuggets zdominował nas pod koszem w naszym poprzednim meczu. To było dla nas bardzo znaczące i teraz tym bardziej zależało nam na tym, by chronić tę strefę i ograniczyć im dogodne sytuacje rzutowe" - zaznaczył Jordan.

Najwięcej - 19 - pkt dla drużyny gości zdobył Jusuf Nurkic.

Tempa nie zwalniają ostatnio koszykarze Golden State Warriors, którzy pewnie uporali się z przedostatnią obecnie ekipą na Zachodzie i wygrali czwarty mecz z rzędu oraz 53. z kolei pojedynek we własnej hali. Po zanotowaniu 66. triumfu są coraz bliżej pobicia rekordowego sezonu Chicago Bulls z sezonu 1995/96 (72-10).

W niedzielę gwiazdę obrońców tytułu - Stephena Curry'ego - przyćmił Klay Thompson, który po raz drugi z rzędu zdobył 40 pkt.

"Wszyscy się ekscytujecie tymi 80 pkt, a mnie bardziej martwi, że na dwa ostatnie spotkania zaliczył tylko jedną asystę" - żartował klubowy kolega Thompsona Draymond Green, który zaliczył 12. w sezonie triple-double (13 pkt, 11 zbiórek i 11 asyst).

Curry tym razem uzyskał 20 pkt i miał osiem asyst. Najwięcej dla Philadelphia 76ers - 22 pkt - rzucił Carl Landry.

Marcin Gortat zdobył 16 punktów i miał 10 zbiórek, a jego Washington Wizards pokonali na wyjeździe Los Angeles Lakers 101:88. Polak uzyskał 38. double-double w bieżących rozgrywkach, poprawiając indywidualny rekord z sezonu 2013/14, swojego pierwszego w barwach "Czarodziejów". Trafił sześć rzutów za dwa punkty i wszystkie cztery wolne oraz miał 10 zbiórek.

Najwięcej punktów dla Wizards zdobył John Wall - 22 i 13 asyst. Najskuteczniejszymi graczami w zespole gospodarzy byli D’Angelo Russell - 22 pkt, Kobe Bryant - 17 i Julius Randle - 14.

Po tym zwycięstwie "Czarodzieje" mają bilans 36-37 i nadal są na 10. miejscu w Konferencji Wschodniej, zachowując teoretyczne szanse na awans do play off. Ósmą lokatę, ostatnią gwarantującą występ w drugiej fazie sezonu, zajmują Detroit Pistons (39-35).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje