Reklama

Reklama

Liga NBA. Zwycięski powrót Wade'a do Miami

Koszykarze Chicago Bulls w czwartkowym meczu ligi NBA pokonali na wyjeździe Miami Heat 98:95. Do zwycięstwa gości przyczynił się m.in. Dwyane Wade, który 13 poprzednich sezonów spędził właśnie w klubie z Florydy. Pierwszą wygraną zanotowali New Orleans Pelicans.

34-letni Wade w zespole z Miami grał od początku kariery w NBA i zdobył z nim trzy tytuły mistrzowskie. Teraz pierwszy raz przyszło mu zagrać w hali American Airlines Arena w koszulce rywala ekipy gospodarzy. Jego występ przeciwko byłym kolegom nie był rewelacyjny; zdobył 13 punktów, miał siedem zbiórek i cztery asysty, ale to jego rzuty wolne na 13 sekund przed końcem spotkania dały drużynie prowadzenie 96:92 i zapewniły zwycięstwo.

- To był jeden z najdziwniejszych meczów, jakie rozegrałem w lidze. Cieszę się, że to pierwsze spotkanie w roli gościa w Miami mam już za sobą, a jeszcze bardziej cieszę się z wygranej - powiedział po meczu Wade, który wraz z Chrisem Boshem i LeBronem Jamesem, poprowadził zespół z Florydy do dwóch kolejnych mistrzowskich tytułów w latach 2012-13. Teraz w ekipie Heat nie został żaden koszykarz "wielkiej trójki".

Reklama

W czwartek najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli Jimmy Butler - 20, Rajon Rondo - 16, 12 zbiórek i sześć asyst oraz Robin Lopez - 16 i dziewięć zbiórek.

W zespole gospodarzy wyróżnił się środkowy Hassan Whiteside, który kończył mecz z dorobkiem 20 pkt i 20 zb., uzyskując szóste double-double (dwucyfrowe statystyki w dwóch elementach gry). Niedobrą wiadomością dla Heat jest kontuzja kostki słoweńskiego rozgrywającego Goran Dragica, który opuścił parkiet w trzeciej kwarcie.

Trzecie kolejne zwycięstwo odnieśli finaliści poprzednich rozgrywek i mistrzowie sprzed dwóch lat Golden State Warriors, którzy w Denver nie dali szans miejscowym Nuggets, wygrywając 125:101. Lider "Wojowników" Stephen Curry w 30 minut zdobył 33 pkt, trafiając m.in. siedem z 13 prób za trzy. Klay Thompson i Kevin Durant dodali, odpowiednio, 19 i 18 pkt. Najwięcej dla pokonanych uzyskał rezerwowy Jamal Murray - 14.

Po ośmiu kolejnych porażkach, czyli najgorszym początku rozgrywek od sezonu 2004/05, pierwsze zwycięstwo odnieśli New Orleans Pelicans, którzy w Milwaukee pokonali Bucks 112:106. Sukces zawdzięczają przede wszystkim swojemu liderowi Anthony'emu Davisowi, który uzyskał 32 pkt, z czego 12 w ostatniej kwarcie. Gospodarzom nie pomogła skuteczność Jabariego Parkera - 33 pkt.

Wszystkie czwartkowe mecze w NBA zakończyły się wygranymi gości, gdyż Los Angeles Lakers pokonali w Sacramento ekipę Kings 101:91. Drużyna trenera Luke'a Waltona, której liderami byli w czwartek rezerwowy Louis Williams (21 pkt) oraz Angelo Russell (17 pkt), ma już pięć zwycięstw przy czterech porażkach. Dla Sacramento 28 pkt zdobył DeMarcus Cousins.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL