Reklama

Reklama

Koszykówka. David Stern – człowiek, który na nowo stworzył NBA

NBA - marka globalna

Jeśli tak było, to robił to dzięki NBA. Już w latach 80, za czasów Sterna, NBA organizowało mecze między drużynami klubowymi i reprezentacjami z innych lig. W 1993 roku NBA utworzyło pierwsze zagraniczne biuro - w Genewie. Powstawały kolejne na całym świecie. Na każdym kontynencie NBA ma dziś swoje akademie koszykarskie.

Reklama

Do ligi przychodzili gracze z zagraniczni i zaczęli odgrywać coraz większą rolę. W 2002 roku w drafcie został wybrany Chińczyk Yao Ming. W 2007 roku Niemiec Dirk Novitzki został wybrany MVP sezonu, a rok później Francuz Tony Parker MVP finałów. Od wielu lat przedsezonowe mecze NBA rozgrywane są poza USA i Kanadą. A tradycją stało się już, że mecz sezonu zasadniczego rozgrywany jest w Europie - do tej pory w Londynie, a w tym roku 24 stycznia Charlotte zagra z Milwaukee w Paryżu. - NBA jest dziś obecne w 213 krajach, mówi 45 językami. Mamy akademie w Indiach, Chinach, w Australii. Mamy wielką ekspozycję na całym świecie - mówił Stern o rozwoju ligi.

Koszykarz - kiedyś gangsta raper dziś arbiter elegancji

Zmarły 1 stycznia legendarny komisarz NBA miał też zaskakujące pomysły. W 2005 roku wprowadził do ligi tzw. "dress code". Wielkie pieniądze jakie napłynęły do zawodników zrodziły problemy. Jazda po pijanemu, bójki, narkotyki to była codzienność z życia gwiazd NBA. Bogactwo ich otumaniło. Po zakończeniu kariery przez Jordana liga przeżywała kryzys. Nowe "gwiazdy" wyróżniały się grą, ale przede wszystkim złym zachowaniem. Jednym z dowodów na to był prowokacyjny strój, często nawiązujący do symboliki gangsta raperów z trudnych dzielnic amerykańskich miast. Koszykarze chodzili w szerokich spodniach, na głowie mieli wszystko oprócz fryzury, na ciele obwieszeni byli złotem równie gęsto jak radzieccy generałowie orderami.

Wyglądali jak chłopaki z ulicy. Ale też tak się zachowywali. W 2004 roku podczas meczu Detroit Pistons z Indiana Pacers zawodnik gości Ron Artest sprowokowany przez koszykarza gospodarzy Ben Wallace’a zaczął bić się z miejscowymi kibicami. Za nim ruszyli jego koledzy z drużyny. Ochrona miała pełne ręce roboty. "To była najbardziej wstydliwa bójka w historii NBA" napisała agencja Associated Press. Liga zawiesiła dziewięciu zawodników na 146 meczów.

Stern szukał jednak przyczyn takiego zachowania. Uznał, że jedną z nich była dowolność ubioru koszykarzy. Narzucił więc reguły jak w wojsku. Od 2005 roku gracze NBA - wtedy kiedy reprezentują drużynę - mieli zakaz noszenia koszulek bez rękawów, szerokich spodni, baseballowych czapeczek, bandan, biżuterii itp. Niektórzy protestowali, dostrzegli w nowym prawie elementy rasizmu, ale inni dostrzegli w tym korzyści i dostosowali się do reguł. Koszykarze zaczęli nagminnie korzystać z renomowanych stylistów i kreatorów mody. - Dziś stało się to elementem rywalizacji między nami. Każdy z nas patrzy na innego, co zakłada. Staliśmy się fanami elegancji - powiedział Dwayne Wade. Kilku z koszykarzy uczestniczyło nawet w paryskich pokazach mody.

Stern triumfował. Dorobek zmarłego w wieku 77 lat byłego komisarza jest ogromna. Przychody NBA pod jego kierunkiem wzrosły ponad 20-krotnie, wynagrodzenia z 3,6 mln do 63 milionów dolarów, a liczba pracowników z 24 do 1200. Utworzono siedem nowych franczyz (czyli klubów), zaplecze ligi czyli G-League, oraz kobiecy odpowiednik WNBA.  

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: David Stern | NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje