Reklama

Reklama

Koszykarze NBA wspierają Obamę, właściciele klubów Romneya

Nie po raz pierwszy w wybory prezydenckie w USA zaangażowali się ludze sportu. Ubiegającego się o reelekcję przedstawiciela demokratów Baracka Obamę wspierają aktywnie koszykarze ligi NBA. Właściciele klubów opowiadają się za republikaninem Mittem Romneyem.

Takie poparcie nie jest bez znaczenia i dlatego też obaj kandydaci zabiegają o głosy sportowców. To bowiem oni często są znacznie bardziej lubiani od polityków i mają wielki wpływ na poglądy fanów. Wielu wyborców wolałoby nawet widzieć w Białym Domu jednego ze swoich idoli z murawy, parkietu czy z tafli lodowej, niż zawodowego polityka.

Reklama

Dobrym przykładem jest rozgrywający Denver Broncos Tim Tebow, który w tym sezonie po raz pierwszy od sześciu lat poprowadził swoją drużynę do fazy play off ligi futbolu amerykańskiego NFL. Kibice zwariowali na jego punkcie, a największym zainteresowaniem cieszyły się wszelkie gadżety z napisem: "Tebow na prezydenta USA". 

Wielu sportowców trzyma się z dala od polityki i niechętnie publicznie mówi o tym, na kogo zagłosują 6 listopada. Nie stroni natomiast od tego jeden z najbardziej znanych zawodników NFL Victor Cruz.

"Jestem w połowie Latynosem i bardzo dawno nie było tak, że ktoś z nas miał coś do powiedzenia w polityce. To dla mnie oczywiste, że będę głosował na Obamę" - powiedział zawodnik mistrza New York Giants.

Również w lidze NBA nie brakuje konkretnych wypowiedzi. Swoich poglądów nie ukrywa była już gwiazda koszykarskich parkietów Michael Jordan. W 2004 roku, kiedy Barack Obama ubiegał się o fotel senatora, wsparł go kwotą 10 tys. dolarów. Teraz przekazał na rzecz jego kampanii znacznie więcej. Mówi się, że ponad milion dolarów. 

Do Jordana dołączyli inni zawodnicy m.in Carmelo Anthony, LeBron Jones, były już koszykarz Patrick Ewing, komisarz ligi David Stern i były bokser Muhammad Ali.

To jednak nie powinno dziwić. W końcu Obama znany jest ze swojej miłości do koszykówki, a ponadto ta dyscyplina często nazywana jest w USA "sportem czarnych". Prawie 80 procent grających w lidze NBA to zawodnicy ciemnoskórzy.

Menedżerowie i właściciele klubów wspierają z kolei Romneya. To według ekspertów też nie jest zaskoczeniem - ponieważ stanowią oni jedną z najbogatszych grup społecznych w USA, znacznie bardziej podoba im się wizja systemu podatkowego kandydata republikanów.  

W sumie wspomogli oni kampanię Romneya kwotą 1,25 miliona dolarów. Najhojniejszy był właściciel Atlanty Braves Gregory Maffei, który wypisał czek na 157 500 dolarów.

Dowiedz się więcej na temat: michael jordan | Barack Obama | Mitt Romney

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje