Reklama

Reklama

Knicks na fali, porażka Nets

Trzymeczowa sesja wyjazdowa miała zdecydować o losach szkoleniowca Knicks Dona Chaneya. Trener - przynajmniej na razie - się obronił, bowiem jego podopieczni wygrali trzy pojedynki z rzędu, ubiegłej nocy pokonując Magic 114:86.

Zarówno to jak i poprzednie zwycięstwa nad Grizzlies oraz Heat pozwalają nowojorczykom pomarzyć o skutecznej rywalizacji o miejsce w playoffs.

W TD Waterhouse Knicks zaprezentowali fantastyczną skuteczność w rzutach za trzy, trafiając 15 z 26 takich prób. Prym w tym elemencie wodzili Frank Williams i Allan Houston (po 4 celne "3"), a niewiele ustępowali im Keith Van Horn i Charlie Ward (po trzy celne rzuty). Wszyscy wspomniani gracze zdobyli ponad 10 punktów, a że dołączył do nich jeszcze Kurt Thomas, zwycięstwo ekipy gości stało się faktem.

Reklama

Van Horn zdobył 19 punktów i zapisał na swoi koncie 10 zbiórek, mają największy wkład w wygraną i pierwszą od 1996 roku serię trzech zwycięstw z rzędu. Houston i Williams dodali po 18 "oczek", a Knicks mieli 55-procentową skuteczność z gry.

Nowojorczycy wyrównali najlepsze punktowe osiągnięcie w tym sezonie, przekraczając 100 "oczek" w drugim meczu z kolei, ale dopiero po raz czwarty od inauguracji.

Bez wątpienia w zwycięstwie Knicks spory udział miała także kontuzja Tracy'ego McGrady'ego, który opuścił parkiet po zakończeniu I kwarty z zerowym dorobkiem punktowym.

W East Rutherford zakończyła się fatalna wyjazdowa seria Blazers. Zespół z Portland wygrał w końcu meczu w hali rywali, pokonując Nets 91:87.

O zwycięstwie gości, dla których 16 punktów zdobył Rasheed Wallace, zdecydowała dobra defensywa i zdecydowanie wygrana rywalizacja na tablicach (44-28). W tym ostatnim elemencie gry prym wodził Zach Randolph, zbierając 13 piłek.

Jeff McInnis dodał 13 punktów dla Blazers, którzy wygrali po raz pierwszy w 11 wyjazdowych spotkaniach i pokonali drużynę z New Jersey po raz drugi w tym sezonie.

Richard Jefferson uzyskał 24 punkty, Kenyon Martin dodał 19 dla Nets, których seria trzech zwycięstw z rzędu i sześciu kolejnych wygranych na własnym parkiecie została przerwana.

Celne rzuty za trzy Vladimir Radmanovic i odporność psychiczna Raya Allena na linii rzutów wolnych zdecydowała o wyjazdowym zwycięstwie Sonics nad Rockets 87:86.

Allen zdobył dla ekipy z Seattle 28 punktów, a dzielnie wspomagali go Rashard Lewis (13 pkt), Radmanovic i Brent Barry (obaj po 12 pkt).

W samej końcówce meczu gospodarze mogli odwrócić losy meczu, kiedy to rzut za trzy Jima Jacksona zmniejszył ich stratę do dwóch "oczek" (81:83). Skutecznie wykonywane rzuty wolne pozwoliły jednak Sonics powiększyć przewagę i "trójka" Steve'a Francisa równo z końcową syreną nie zmieniła już niczego.

Cezary Trybański obejrzał mecz Phoenix Suns z Los Angeles Clippers z ławki rezerwowych. "Słońca" pokonały na wyjeździe rywali 113:105, a Polak mógł podziwiać kolegę z zespołu Stephona Marbury'ego, który rzucił 40 punktów. W drużynie z Miasta Aniołów wyróżnił się Corey Maggette, zdobywca 26 punktów.

Chauncey Billups poprowadził Detroit Pistons do zwycięstwa nad New Orleans Hornets 108:99. 27-letni obrońca rzucił w tym spotkaniu 31 punktów, miał także trzy asysty. Billups mógł liczyć na wsparcie Bena Wallace'a, który kończył mecz z dorobkiem 16 punktów i 18 zbiórek.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 29 grudnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje