Reklama

Reklama

Kings zdobyli Indianapolis

Mimo, że wciąż trwa sezon regularny w NBA, to minionej nocy spotkały sie na parkiecie w Indianapolis dwie najlepsze drużyny ligi.

Lider Konferencji Zachodniej zespół Sacramento Kings pokonał najlepszą ekipę Wschodu 94:92. Jest wielce prawdopodobne, że taki skład będzie miał tegoroczny finał NBA, ale nim do niego dojdzie obie drużyny wciąż muszą udowadniać swoją wyższość w sezonie zasadniczym.

Mecz jak przystało na liderów był zacięty i do ostatniej syreny bardzo interesujący. W czwartek kwarcie aż 7 razy był remis, a zwycięstwo przechodziło z jednej na drugą stroną pięciokrotnie. Ostatecznie rzut z półdystansu Mike'a Bibby'ego na 1,2 sekundy przed końcem zapewnił gościom z Kalifornii zwycięstwo 94:92.

Reklama

To właśnie Bibby wraz z Peją Stojakovicem trzymali "Królów" w grze, kiedy lider Pacer Jermaine O'Neal robił wszystko, aby zwycięstwo pozostało w hali Conseco Fieldhouse. O'Neal - uczestnik ostatniego All-Star Game - zdobył 23 punkty, z czego aż 7w ostatnich 4 minutach. Jego dwa celne rzuty wolne na 24 sekundy przed ostatnią syreną doprowadziły do remisu i dały nadzieję ponad 18 tysiącom kibiców obecnych w hali na zwycięstwo. Ostatnie słowo należało jednak do Bibby'ego... - Wiedzieliśmy, że to do nas będzie należał ostatni rzut, ponieważ oni nie mieli już czasów. To była akcja przeznaczona dla mnie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się wygrać na tym trudnym terenie - powiedział po meczu Bibby.

- Mike zagrał świetną solową akcję - chwalił Bibby;ego trener Pacers Rick Carlisle. - W takiej sytuacji on jest jednym z najlepszych rzucających w lidze. Jeśli takiej drużynie jak Kings daje się szansę na ostatnią akcję, to może to oznaczać tylko jedno - kłopoty.

Bibby zakończył mecz z 25 punktami, a drugim strzelcem drużyny był wracający do wielkiej formy Chris Webber (24 pkt).

Maciej Lampe jedynie z perspektywy ławki rezerwowych oglądał porażkę swojej drużyny z Minnesota Timberwolves. Leśne Wilki wygrały głównie dzięki dobrej grze Wally Szczerbiaka, który zdobył 24 punkty, trafiając aż 4 razy zza linii 7,24 metra. Najskuteczniejszy grać Phoenix, Shawn Marion zakończył mecz z 21 punktami. Bohaterem Wolves był tego wieczora Kevin Garnett, który zdobywając 17 punktów i 20 zbiórek, osiągnął 60 w sezonie double-double.

Siódme z rzędu zwycięstwo odnieśli gracze Detroit Pistons. Ekipa Larry'ego Browna pokonała Denver Nuggets 94:75. Bohaterem spotkania był Rasheed Wallace, którego 20 punktów pozwoliło mu przekroczyć 10 000 "oczek" zdobytych zawodowej karierze w NBA.

Kolejne derby Los Angeles zakończyły się zwycięstwem Lakers. 10 punktów Kobe Bryanta w ostatnich 4 minutach pozbawiło Clippers wygranej, na którą pracowali przez całe spotkanie. Shaquille O'Neal dodał 18 punktów oraz 10 zbiórek i Lakers wygrali czwarty mecz z rzędu i ósmy z ostatnich dziesięciu.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w spotkaniach NBA z 19 marca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje