Reklama

Reklama

Jaylen Brown dołączył do protestujących w Atlancie po tragicznej śmierci Floyda

Koszykarz Boston Celtics Jaylen Brown jechał 15 godzin samochodem, żeby dołączyć do protestujących w Atlancie. Zarzewiem stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George'a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję

"To jest pokojowy protest. To, że jestem celebrytą, koszykarzem NBA, nie oznacza, że nie powinienem zabierać głosu w takich sprawach. Przede wszystkim jestem czarnoskórym mężczyzną i członkiem tej społeczności. Milczenie na temat niesprawiedliwości, jakich doświadczamy, nie jest w porządku. Nasz głos musi być słyszalny. Mam dopiero 23 lata i nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale wiem, jak wszyscy z nas teraz się czują" - powiedział w opublikowanym na Instagramie wideo.

Reklama

Brown jest wiceprzewodniczącym National Basketball Player Association, związku zrzeszającego aktywnych i byłych zawodników NBA.

Koszykarz umieścił także zdjęcie, na którym widać, jak trzyma transparent z napisem: "Nie mogę oddychać". To właśnie nawiązanie do śmierci George'a Floyda. W poniedziałek do internetu trafiło nagranie z incydentu, na którym widać, jak jeden z policjantów brutalnie przyciska mężczyźnie kolanem szyję do ziemi, nie reagując na jego krzyki, że nie może oddychać. Wkrótce mężczyzna zmarł. Słowa Floyda "Nie mogę oddychać" stały się głównym hasłem protestów.

Dowiedz się więcej na temat: Jaylen Brown | Marcin Gortat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama