Reklama

Reklama

James z kontuzją bliski triple-double

Cleveland Cavaliers spotkają się z Boston Celtics w półfinałe play off Konferencji Wschodniej. "Kawalerzyści" w pierwszej rundzie poradzili sobie z Chicago Bulls, a "Celtowie" z Miami Heat.

Najlepsza drużyna sezonu regularnego wygrała we wtorek 96:94. Do zwycięstwa poprowadzili ją Antawn Jamison, który zdobył 25 punktów i LeBron James, który był bliski drugiego triple-double z rzędu (19 punktów, 10 zbiórek, dziewięć asyst).

Kibiców Cavaliers zaniepokoić mógł jedynie uraz łokcia prawej ręki Jamesa, przez który koszykarz został zmuszony do rzucania rzutu wolnego lewą na siedem sekund przed końcem. Jak przyznał po meczu nie wie, kiedy nabawił się kontuzji, która przeszkadzała mu w drugiej połowę, choć do czasu tego osobistego nic nie wskazywało, że coś go boli, bo w tej części zdobył 16 "oczek".

Reklama

- Fani naszej drużyny nie mają się czego obawiać. Nie ma powodów do paniki. Nie sądzę, żeby to było coś poważnego - uspokajał kibiców James.

Rywalem Cavaliers w półfinale konferencji będzie zespół Boston Celtics (pierwszy mecz w sobotę), który awans zapewnił sobie dzięki wygranej, czwartej w serii, z Miami Heat 96:86.

Gościom nie pomógł kolejny świetny występ Dwyane'a Wade'a, który uzyskał 31 pkt i miał 10 asyst oraz osiem zbiórek. Zagrał jednak na niskiej skuteczności, gdyż trafił 10 z 24 rzutów z gry.

Po meczu Wade przyznał, że musi poważnie się zastanowić nad swoją przyszłością. "Jestem dobrym sportowcem, ale nie odnoszę żadnych sukcesów. W koszykówce pracuje na nie kilku facetów, w pojedynkę nie sposób wygrywać" - powiedział.

Ray Allen z dorobkiem 24 pkt był najlepszy strzelcem "Celtów". Na wyróżnienie zasłużył jeszcze Rajon Rondo, który uzyskał 16 pkt oraz miał 12 asyst i osiem zbiórek.

- Zrobiliśmy co do nas należało, ale to już historia. Trzeba skupić się na meczach z Cavaliers, które powinny być ucztą dla fanów. Szykują się wielkie widowiska - zaznaczył skrzydłowy bostońskiej drużyny Paul Pierce.

Zmobilizowani po dwóch porażkach w Oklahoma City koszykarze Los Angeles Lakers w piątym meczu ćwierćfinałowym Konferencji Zachodniej nie pozostawili złudzeń ekipie Thunder i wygrali 111:87. W rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 3-2. Gospodarze już do przerwy uzyskali ponad 20-punktową przewagę.

- Zagraliśmy jedno z lepszych spotkań w sezonie, a z tym, co zaprezentowaliśmy w Oklahomie, w ogóle nie ma sensu go porównywać - podkreślił zdobywca 13 pkt Kobe Bryant, który podobnie jak najlepszy na parkiecie Hiszpan Pau Gasol - 25 pkt i 11 zbiórek oraz Ron Artest czwartą kwartę oglądał z ławki rezerwowych i oszczędzał siły na szósty mecz.

- Od początku nie dali nam szans. Po prostu nas "rozstrzelali" - przyznał lider gości Kevin Durant (17 pkt).

Konferencja Wschodnia:

Boston Celtics - Miami Heat 96:86

(Celtics wygrali rywalizację play off 4-1)

Cleveland Cavaliers - Chicago Bulls 96:94

(Cavaliers wygrali rywalizację play off 4-1)

Konferencja Zachodnia:

Dallas Mavericks - San Antonio Spurs 103:81

(stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-2 dla Spurs)

Los Angeles Lakers - Oklahoma City Thunder 111:87

(stan rywalizacji do czterech zwycięstw 3-2 dla Lakers)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje