Reklama

Reklama

Jak Gortat podpisał pierwszy kontrakt

Niewiele osób wie o tym, że Marcin Gortat podpisał kontrakt z Orlando Magic nie w Stanach Zjednoczonych, a w mieszkaniu swojego kolegi w Łodzi.

Sam zawodnik podkreśla, że była to jedynie formalność. Wyjawia również swoje letnie plany związane z reprezentacją Polski oraz występami na Lidze Letniej, zapraszamy do lektury!

"Podpisałem kontrakt w domu przyjaciela w Łodzi. Wszystkie umowy od Orlando Magic przyszły do mnie strasznie szybko, wszystko było bardzo profesjonalnie zorganizowane. Było ich bardzo wiele, musiałem podpisać dziesiątki kartek. Zajęło mi to jakieś 15 minut. Mam nadzieję, że nie był to mój pierwszy i ostatni kontrakt w NBA i będę miał jeszcze kiedyś okazję podpisywać taki stos kartek." - powiedział Gortat, dla którego nie miało znaczenia miejsce, gdzie podpisze swoją pierwszą umowę z najlepszej lidze świata.

Reklama

"To była spontaniczna decyzja, nic wiążącego. Postanowiłem przyjechać do kolegi i to tam wszystko się odbyło. Tak się zdarzyło, jechałem akurat w jego kierunku i nie miało to dla mnie znaczenia gdzie podpiszę kontrakt." - stwierdził jedyny Polak w NBA.

Środkowy Magic przyznaje również, że złożenie podpisu pod kontraktem NBA nie było dla niego jakimś szczególnym przeżyciem.

"Dla mnie była to tylko formalność. Może na początku byłem trochę podekscytowany, jednak najwięcej emocji pojawiło się, gdy zadzwonił do mnie agent i powiedział, że ten kontrakt w ogóle podpiszę." - powiedział.

Przypomnijmy, że Gortat podpisał roczny kontrakt, który umożliwia klubowi przedłużenie o kolejny rok po minionym sezonie. Jeżeli włodarze Magic zdecydują się zatrzymać Marcina w składzie, a tak się najprawdopodobniej stanie, to za rozgrywki 2008/09 zarobi on około 711 tysięcy dolarów.

"Uważam, że nie byliśmy gorsi od Detroit Pistons i mogliśmy wygrać tę serię. Mamy więcej młodych graczy, którzy jeszcze nic nie osiągnęli, także nasz apetyt na sukces był większy. W tym roku byliśmy sporym zaskoczeniem, ale brakowało trochę respektu sędziów i zimnej krwi w końcówkach spotkań." - wspominał play-off Konferencji Wschodniej Gortat. Półfinały z Detroit Pistons były dla centra z Łodzi bardzo udane, gdyż grając po 6 minut w meczu zapisywał na swoim koncie średnio 2 punkty, 1.3 zbiórki oraz 1 blok.

"Szczerze powiem, że statystyki w ogóle mnie nie interesują. Cieszę się, że mogłem przebywać na parkiecie w play-off i pomóc drużynie. Przebiłem się do składu w najważniejszym momencie i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak dalej trenować. Uważam, że przede mną jeszcze dużo pracy, bym mógł walczyć o coraz więcej minut w barwach Magic." - powiedział Gortat.

Już 7. lipca rusza tegoroczna edycja Orlando Pro Summer League, w której udział wezmą zespoły Magic, Heat, Nets, Bulls, Pacers oraz Sonics. Oznacza to, że w turnieju zagrają trzej z czterech najwyżej wybranych w Drafcie debiutantów (Bulls dysponują numerem 1., Heat 2., a Sonics 4.). Podczas spotkań rozgrywanych w ramach Ligi Letniej Gortat będzie przymierzany do gry na pozycji silnego skrzydłowego. Dzięki swojej szybkości oraz polepszeniu rzutu z półdystansu nie powinno być to problemem dla 213-centymetrowego koszykarza. Jeżeli Gortat dobrze się spisze, w sezonie 2008/09 będziemy mogli oglądać wariant ustawienia, w którym na parkiecie będzie występował wraz z Dwightem Howardem. Czy wobec natłoku zajęć na Florydzie łodzianin znajdzie czas by pojawić się na zgrupowaniu reprezentacji Polski?

"Pod koniec lipca pojawię się na zgrupowaniu kadry Polski, a na razie będę kontynuował ciężką pracę z zeszłego sezonu. W Orlando trenujemy od poniedziałku do piątku, przygotowujemy się do rozgrywek Ligi Letniej i na tym się skupiamy w tym momencie." - potwierdził koszykarz.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL