Reklama

Reklama

Grizzlies pokonali Mavericks i uniknęli Spurs

Koszykarze Memphis Grizzlies pokonali we własnej hali po dogrywce Dallas Mavericks 106:105 w najciekawszym meczu ostatniego dnia sezonu zasadniczego NBA. W zwycięskiej drużynie najlepszy był Zach Randolph, który uzyskał 27 punktów i 14 zbiórek.

Obie drużyny już wcześniej zapewniły sobie prawo gry w fazie play off. Stawką było jednak siódme miejsce w Konferencji Zachodniej i tym samym uniknięcie w pierwszej rundzie konfrontacji z teoretycznie najlepszą ekipą - San Antonio Spurs.

"Ostrogi" są wyjątkowo niewygodnym rywalem dla obu zespołów. Grizzlies przegrali z nimi 14 z ostatnich 16 meczów, a Mavericks ostatnie dziewięć.

Mecz był bardzo wyrównany. Prowadzenie zmieniało się w nim 15-krotnie, a 16 razy na tablicy wyników widniał remis. O triumfie gospodarzy zadecydowały skutecznie wykonane dwa rzuty wolne przez Mike'a Conleya na 1,1 s przed zakończeniem dogrywki. Memphis grę w play off rozpoczną od rywalizacji z Oklahoma City Thunder.

Reklama

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Niemiec Dirk Nowitzki, który zdobył 30 pkt.

Na piątym miejscu na Wschodzie rozgrywki zakończyli Washington Wizards. Zespół Marcina Gortata pokonał na wyjeździe Boston Celtics 118:102. Polski środkowy uzyskał 37. double-double w sezonie (15 punktów i 10 zbiórek). Trafił sześć z 11 rzutów za dwa punkty i trzy z pięciu wolnych, zebrał dziewięć piłek w obronie i jedną w ataku, miał trzy asysty, dwa bloki, przechwyt, stratę i trzy faule.

Najwięcej punktów dla "Czarodziejów" zdobył Bradley Beal - 27.

Wizards (44-38) w play off wystąpią po ośmiu latach przerwy. W pierwszej rundzie ich rywalami będzie ekipa Chicago Bulls, która przegrała na wyjeździe po dogrywce z Charlotte Bobcats 86:91.

Celtics, Los Angeles Lakers i New York Knicks łącznie wywalczyli 35 tytułów mistrzowskich, ale w tym sezonie żadna z tych drużyn nie zdołała nawet awansować do fazy play-off. To pierwszy taki przypadek w historii NBA.

O ile znajdujący się w trakcie przebudowy Celtics (25-57) od początku skazywani byli na pożarcie, o tyle dwie pozostałe drużyny rozczarowały swoich kibiców. Lakers zmagali się co prawda z kontuzjami kluczowych zawodników jak Kobe Bryant i Steve Nash, ale bilans 27-55 jest najgorszym w historii klubu.

Knicks (37-45) pod wodzą debiutującego w NBA w roli szkoleniowca Jasona Kidda fatalnie rozpoczęli sezon. Z pierwszych 16 meczów wygrali zaledwie trzy, a ostatecznie rozgrywki zakończyli na dziewiątym miejscu na Wschodzie.

Lakers i Knicks na pocieszenie zdołali wygrać swoje ostatnie mecze. Koszykarze z "Miasta Aniołów" pokonali na wyjeździe, grającą bez większego zaangażowania, najlepszą ekipę sezonu San Antonio Spurs 113:100, a Knicks u siebie Toronto Raptors 95:92.

Bez odpoczywających LeBrona Jamesa i Chrisa Bosha przegrała broniąca tytułu ekipa Miami Heat. We własnej hali uległa drużynie Philadelphia 76ers 87:100.

Środowe wyniki:

Charlotte Bobcats - Chicago Bulls             91:86 po dogr.

Orlando Magic - Indiana Pacers                86:101

Cleveland Cavaliers - Brooklyn Nets          114:85

Miami Heat - Philadelphia 76ers               87:100

New York Knicks - Toronto Raptors             95:92

Memphis Grizzlies - Dallas Mavericks         106:105 po dogr.     

Milwaukee Bucks - Atlanta Hawks              103:111

Minnesota Timberwolves - Utah Jazz           130:136 po dwóch dogr. 

New Orleans Pelicans - Houston Rockets       105:100

Oklahoma City Thunder - Detroit Pistons      112:111

San Antonio Spurs - Los Angeles Lakers       100:113   

Boston Celtics - Washington Wizards          102:118

Portland Trail Blazers - Los Angeles Clippers 110:104   

Sacramento Kings - Phoenix Suns               99:104    

Denver Nuggets - Golden State Warriors       112:116

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje