Reklama

Reklama

Gortat wyrównał rekord kariery na inaugurację rozgrywek

Marcin Gortat zdobył 10 punktów, miał dziewięć zbiórek i wyrównał rekord kariery, blokując pięć rzutów rywali. Jego Phoenix Suns, w pierwszym meczu sezonu ligi NBA przegrali jednak u siebie z Golden State Warriors 85:87.

Polak grał 34.11 min i w tym czasie trafił pięć z dziesięciu rzutów z gry, zebrał sześć piłek w obronie i trzy w ataku, miał także asystę, cztery faule i trzy straty.

Najwięcej punktów dla drużyny gospodarzy zdobyli Goran Dragic - 17 (miał także osiem asyst), Luis Scola - 15 (11 zbiórek) i Chris Dudley - 11.

Liderami w zespole rywali byli Carl Landry - 17, Klay Thompson - 16 i Brandon Rush - 14.

Przed ośmioma dniami w przedsezonowym spotkaniu z tym samym przeciwnikiem, ale w jego hali w Oakland, Gortat był najlepszym zawodnikiem "Słońc". Zdobył 19 punktów przy stuprocentowej skuteczności rzutów i miał 10 zbiórek, ale jego zespół przegrał 92:107.

Reklama

Teraz miał 50-procentową skuteczność, a święto Halloween w US Airways Center nie było udane dla Suns.

Polski środkowy wyszedł na parkiet w pierwszej piątce, po dwóch minutach gry zapisał się w statystykach, zbierając piłkę w ataku, ale rzut spudłował. Pierwsze punkty w sezonie zdobył kilkadziesiąt sekund później, po podaniu od Dudleya, za chwilę zebrał piłkę w obronie.

Do przerwy Gortat uzyskał sześć punktów i siedem zbiórek, ale szczególnie godny uwagi fragment gry miał w trzeciej kwarcie, gdy seryjnie blokował rzuty rozgrywającego rywali Stephena Curry'ego, a jego drużyna odrabiała dziesięciopunktową stratę (42:52). Właśnie po kolejnych akcjach polskiego środkowego, który najpierw trafił lewym hakiem z półdystansu, potem asystował do Markieffa Morrisa, a następnie wepchnął piłkę do kosza po niecelnym trzypunktowym rzucie Michaela Beasleya, Suns wyszli na pierwsze od dłuższego czasu prowadzenie 63:62.

Gortat zszedł z boiska pod koniec trzeciej kwarty po czwartym faulu, zmieniony przez weterana Jermaine'a O'Neala. Nie grał też na początku czwartej, gdy dobrze broniący gospodarze, m.in. po akcjach walecznego rezerwowego P.J. Tuckera (10 pkt w meczu), uzyskali ośmiopunktowe prowadzenie (74:66).

Rywale, głównie za sprawą Landry'ego, który 14 ze swoich 17 punktów zdobył w ostatniej kwarcie, odrobili jednak straty. Gortat wrócił na boisko na ostatnie 5.16 minut, przy stanie 76:76. Nie udało mu się zebrać piłki ani w obronie, ani na atakowanej tablicy, nie oddał też żadnego rzutu, niezbyt szukany w nowym systemie gry przez partnerów.

Pod bronioną tablicą nie zapobiegł też skutecznym akcjom Landry'ego. Na ostatnie 7,6 sekundy meczu, przy stanie 84:87, gdy zespół Phoenix próbował rozegrać trzypunktową akcję, która mogłaby doprowadzić do dogrywki, Gortat usiadł na ławce.

Kolejne spotkanie Suns rozegrają w piątek z Detroit Pistons, ponownie we własnej hali.

Środa na parkietach NBA:

Chicago Bulls - Sacramento Kings 93:87

Detroit Pistons - Houston Rockets 96:105

Los Angeles Clippers - Memphis Grizzlies 101:92

New Orleans Hornets - San Antonio Spurs 95:99

Philadelphia 76ers - Denver Nuggers  84:75

Phoenix Suns - Golden State Warriors 85:87

Portland Trail Blazers - Los Angeles Lakers 116:106

Toronto Raptors - Indiana Pacers  88:90

Utah Jazz - Dallas Mavericks 113:94

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama