Golden State Warriors - Cleveland Cavaliers 97:112 w piątym meczu finału NBA

Koszykarze Golden State Warriors nie wykorzystali atutu własnego parkietu i przegrali w piątym meczu finału NBA z Cleveland Cavaliers 97:112. W rywalizacji do czterech zwycięstw "Wojownicy" prowadzą już tylko 3-2.

Najwięcej punktów dla "Kawalerzystów" zdobyli LeBron James i Kylie Irving - po 41.

Reklama

Dla Irvinga, który trafił 17 z 24 rzutów z gry, w tym 5 z 7 zza łuku, był to najlepszy występ w fazie play-off w karierze.

- To był prawdopodobnie jeden z najlepszych występów, jakie kiedykolwiek widziałem na żywo - powiedział o swoim koledze James.

To pierwszy przypadek w historii NBA, kiedy w meczu finałowym dwóch zawodników z jednej drużyny zdobyło po co najmniej 40 punktów. James na swoim koncie zapisał także 16 zbiórek, siedem asyst oraz po trzy bloki i przechwyty. Razem z Irvingiem trafili dziewięć z 15 rzutów za trzy punkty.

Wśród pokonanych najskuteczniejszy był zdobywca 37 punktów Klay Thompson.

- To frustrujące, ale trzeba to przełknąć i grać dalej - stwierdził właśnie Thompson.

Warriors do spotkania przystąpili bez Draymonda Greena, który został zawieszony przez władze NBA na jeden mecz. W konfrontacji numer cztery 26-letni skrzydłowy dopuścił się czwartego już w tegorocznej fazie play-off faulu niesportowego.

Szóste spotkanie finału odbędzie się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu w Cleveland. Transmisja w Canal + Sport o 3.00.

W historii żadnej z drużyn nie udało się zostać mistrzem NBA, kiedy w finałowej serii przegrywała jak Cavaliers w tym roku 1-3, a jedynie New York Knicks w 1951 roku i Los Angeles Lakers w 1966 udało się doprowadzić do siódmego meczu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje