Reklama

Reklama

Fenomenalny Iverson

- A.I. jest fenomenalny - wyraził się z uznaniem o Allenie Iversonie trener Detroit Pistons, Larry Brown. Iverson zapracował na te słowa na parkiecie hali Wachovia Center prowadząc Philadelphia 76ers do zwycięstwa nad Detroit Pistons 115:104 w pierwszej rundzie playoffs ligi NBA.

W rywalizacji best of seven obrońcy mistrzowskiego tytułu prowadzą 2:1.

Reklama

Iverson rozegrał jeden z najlepszych meczów w playoffs w swojej dziewięcioletniej karierze. Koszykarz Sixers zapisał na swoim koncie 37 punktów i 15 asyst (5 w ostatniej kwarcie). Iverson trafił 15 z 26 rzutów z gry, 2 z 4 za "trzy" oraz 5 na 6 rzutów wolnych. - Wiemy co potrafi Iverson, a mimo to nikt nie potrafił go powstrzymać - podkreślił Brown. Sam Iverson studzi euforię. - To tylko jeden mecz. - stwierdził gwiazdor Sixers. Dzięki 37 punktom w meczu z Detroit jego średnia w meczach playoffs w karierze wzrosła do 30.4 i jest to drugi wynik w historii NBA. Lepszym rezultatem może poszczycić się tylko Michael Jordan (33.4). Poczynania swojego lidera wspierali Chris Webber (19 pkt), Rodney Rogers (15 pkt) i Samuel Dalembert (14 pkt i 10 zbiórek).

W ekipie "Tłoków" bardzo dobry mecz rozegrał Ben Wallace. Center Pistons zdobył 29 punktów (rekord kariery) i zebrał z tablic 16 piłek. Słabo spisali się rezerwowi ekipy z Detroit, którzy zdobyli uzyskali zaledwie dwa punkty.

Już tylko jedno zwycięstwo dzieli koszykarzy Phoenix Suns od awansu do półfinału Konferencji Zachodniej. "Słońca" po raz trzeci pokonały Memphis Grizzlies tym razem 110:90. Ponad 18 tysięcy widzów zgromadzonych w hali FedExForum w Memphis podziwiało grę Amare'a Stoudemire'a i jego kolegów. Stoudemire zakończył spotkanie z dorobkiem 30 punktów i 9 zbiórek, ale największe wrażenie zrobił pakując piłkę do kosza efektownym wsadem ponad mierzącym blisko 210 centymetrów Stromilem Swiftem. Joe Johnson uzyskał 20 "oczek", a rezerwowy Jim Jackson 17. 13 zbiórek 14 punktów uzyskał Shawn Marion. Jak zwykle dobrze grę Suns prowadził Steve Nash (13 pkt, 8 asyst). Dla pokonanych najwięcej punktów rzucił center Lorenzen Wright (14).

"Królowie" z Sacramento pokonali przed własną publicznością Seattle Supersonics 116:104 i w rywalizacji o awans do półfinału Konferencji Zachodniej przegrywają 1:2.

Wyróżniającą się postacią w ekipie gospodarzy był Mike Bibby, który zdobył 31 punktów, a ponadto zebrał 7 piłek. Kenny Thomas zapisał na swoim koncie 22 pkt, a Cuttino Mobley 21. Dla obu zawodników są to najlepsze wyniki w karierze w playoffs. Dobra gra Raya Allena (33 pkt) i Jerome'a Jamesa (22 pkt i 9 zbiórek) w barwach Sonics to było za mało, żeby pokonać Kings.

Zobacz WYNIKI oraz ZDOBYWCÓW punktów w NBA Playoffs 2005

Dowiedz się więcej na temat: brown | NBA | detroit | Iverson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje