Reklama

Reklama

Dziwny mecz w Waszyngtonie, nieudany występ Gortata

Koszykarze Washington Wizards w sobotnim meczu ligi NBA ponieśli drugą porażkę z rzędu, przegrywając u siebie z Houston Rockets 107:114. Marcin Gortat zdobył dla pokonanych pięć punktów i miał trzy zbiórki.

To było jedno z najdziwniejszych i najbardziej emocjonujących spotkań w hali Verizon Center. Gospodarze przegrywali w nim już 25 punktami (53:78 na początku trzeciej kwarty). Niesamowitym zrywem w ostatniej odsłonie, w którym w niespełna pięć minut zdobyli 19 pkt, nie tracąc żadnego, odrobili straty i sami wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (102:97 na 5.26 przed końcem meczu). Potem jednak ogarnęła ich strzelecka niemoc i kolejny pięciominutowy fragment przegrali 1:13. Rywale nie pozwolili sobie odebrać zwycięstwa.

"Czarodzieje" przegrali siedem z ośmiu ostatnich spotkań na własnym parkiecie. Dodatkową "atrakcją" meczu w Waszyngtonie, nad którym przeszły w sobotę gwałtowne opady deszczu, był ...przeciekający dach w hali Verizon Center. Intensywnie kapiąca na parkiet woda zmusiłą arbitrów do dwukrotnego przerywania spotkania.

Reklama

Najpierw, tuż po wznowieniu gry w drugiej kwarcie, przy remisie 29:29, przerwa na osuszanie boiska trwała 35 minut. Nie wyszło to na dobre drużynie gospodarzy, która kolejne 12 minut meczu przegrała aż 17:34. Potem dodatkowe 22 minuty czekano na wznowienie gry po przerwie.

Zwycięstwo drużynie gości zapewnili skutecznymi akcjami w końcówce czołowy strzelec ligi James Harden (zdobył w sobotę 25 pkt), Terrence Jones (19 i 17 zbiórek) oraz Jeremy Lin (18 i osiem asyst). W pierwszej fazie spotkania 23 punkty zdobył Dwight Howard.

W zespole gospodarzy double-double odnotowali Trevor Ariza i John Wall - po 23 pkt oraz odpowiednio 14 zbiórek i 10 asyst, a istotną rolę w odrabianiu strat odegrał zastępujący Gortata w drugiej połowie francuski środkowy Kevin Seraphin, który uzyskał 18 pkt i miał pięć zbiórek.

Dla Polaka nie było to udane spotkanie. Grał tylko niespełna 20 minut, gdyż na samym początku trzeciej kwarty popełnił czwarty faul, usiadł na ławce przy prowadzeniu rywali 67:48 i wobec dobrej gry zmiennika do końca meczu już nie wrócił na boisko.

Gortat trafił w tym meczu dwa z czterech rzutów za dwa punkty i jeden z dwóch wolnych, miał dwie zbiórki w ataku i jedną w obronie, trzy asysty, przechwyt, stratę i cztery faule.

Szykował się na podkoszowe pojedynki w Howardem, swoim mentorem i partnerem na treningach w okresie czteroletnich wspólnych występów w Orlando Magic. Reprezentant Polski starał się, w kilku przypadkach zmusił rywala do nieskutecznych akcji, sam rzucił mu punkty, ale w ogólnym rozrachunku nie powstrzymał rywala, a trzy zbiórki to jego najniższe osiągnięcie w sezonie.

Zespół z Waszyngtonu z bilansem 16 wygranych i 19 porażek zajmuje szóstą lokatę w Konferencji Wschodniej, taką samą jak Rockets (24-14) na zachodzie.

W poniedziałek "Czarodzieje" spotkają się na wyjeździe z wyprzedzającymi ich bezpośrednio w tabeli Chicago Bulls (17-18). 

Sobota na parkietach NBA

Chicago Bulls - Charlotte Bobcats 103:97

Dallas Mavericks - New Orleans Hornets 110:107

Denver Nuggets - Orlando Magic 120:94

Detroit Pistons - Phoenix Suns 110:108

Oklahoma City Thunder - Milwaukee Bucks 101:85

Philadelphia 76ers - New York Knicks 92:102

Portland Trail Blazers - Boston Celtics 112:104

Toronto Raptors - Brooklyn Nets 96:80

Washington Wizards - Houston Rockets 107:114 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje