Reklama

Reklama

Dziewięć punktów Gortata, Wizards ulegli Timberwolves

Marcin Gortat zdobył dziewięć punktów i miał 15 zbiórek, a jego Washington Wizards w meczu koszykarskiej ligi NBA przegrali na wyjeździe z Minnesota Timberwolves 77:97. To ich piąta porażka z rzędu i 10. w ostatnich 12 spotkaniach.

"Czarodzieje" zdobyli w środę najmniej punktów w sezonie i drugi raz odnotowali serię pięciu kolejnych porażek. Ostatnio tak złą passę mieli między 28 stycznia a 5 lutego.

Reklama

Polski środkowy był najlepiej zbierającym spotkania, jednego punktu zabrakło mu do 17. w sezonie double-double. Grał 28 minut, trafił cztery z dziewięciu rzutów z gry i jedyny wolny, zebrał 13 piłek w obronie i dwie ataku, miał także blok i pięć fauli.

Tylko trzech graczy Wizards uzyskało dwucyfrową zdobycz punktową: Otto Porter - 13, Brazylijczyk Nene - 12 i Garrett Temple - 11.

W ekipie gospodarzy wyróżnili się Kevin Martin - 28, Andrew Wiggins - 19 oraz czarnogórski środkowy Nicola Pekovic - 15 i 13 zbiórek.

Bohaterem spotkania był jednak Kevin Garnett. 38-letni weteran w międzyklubowej wymianie wrócił w minionym tygodniu z Brooklyn Nets do Minnesoty, swego pierwszego klubu, w którym spędził większość swojej kariery. W środę po raz pierwszy od siedmiu i pół roku znów zagrał w barwach "Wilków" w dobrze znanej mu hali Target Center przed dobrze znającą go i witającą w atmosferze wzruszenia blisko 20-tysięczną publicznością.

Garnett w 19 minut zdobył pięć punktów, miał osiem zbiórek, dwie asysty i dwa bloki.

Uroczyste przedmeczowe powitanie największego gwiazdora w historii klubu mocno rozkojarzyło koszykarzy "Wilków", którzy trafili tylko jeden z 14 pierwszych rzutów. Wizards prowadzili wówczas już 18:3, ale nie potrafili wykorzystać tej sytuacji.

Gospodarze szybko się otrząsnęli. Po przegraniu pierwszej kwarty 11:20, wygrywali pozostałe, z czego trzecią 32:18, i odnieśli bezproblemowe zwycięstwo.

W zespole gości kolejny raz nie mógł wystąpić leczący kontuzję Bradley Beal. Z tego samego powodu zabrakło innego gracza pierwszej piątki Paula Pierce'a, a rezerwowy skrzydłowy Kris Humphries musiał opuścić boisko w drugiej kwarcie.

Nie tłumaczy to jednak całkowicie słabej postawy graczy trenera Randy'ego Wittmana, który w przeszłości pracował m.in. jako asystent coacha w Minnesocie. Zawiódł lider zespołu John Wall, który zdobył zaledwie pięć punktów (najmniej w sezonie), trafiając dwa z 10 rzutów z gry, miał także 10 asyst i cztery straty.

Cały zespół gości odnotował 38-procentową skuteczność z gry (gospodarze 43 proc.), a walkę o zbiórki, mimo wysiłków Gortata, który miał jednak problemy z faulami, przegrał 43-53.

Z dorobkiem 33 wygranych i 25 porażek Wizards zajmują piątą lokatę w Konferencji Wschodniej. Timberwolves mają bilans 13-43 i są ostatnim zespołem w Zachodniej.

Kolejne spotkanie "Czarodzieje" rozegrają w piątek na wyjeździe z Philadelphia 76ers (12-45), przedostatnim zespołem na Wschodzie.

Wyniki środowych meczów NBA:

Orlando Magic - Miami Heat                  90:93 (po dogr.)

Atlanta Hawks - Dallas Mavericks           104:87

Boston Celtics - New York Knicks           115:94

Chicago Bulls - Charlotte Hornets           86:98 

Houston Rockets - Los Angeles Clippers     110:105

Milwaukee Bucks - Philadelphia 76ers       104:88

Minnesota Timberwolves - Washington Wizards 97:77

New Orleans Pelicans - Brooklyn Nets       102:96

Denver Nuggets - Phoenix Suns               96:110

Utah Jazz - Los Angeles Lakers              97:100

Sacramento Kings - Memphis Grizzlies       102:90

Portland Trail Blazers - San Antonio Spurs 111:95

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Gortat | NBA | koszykówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama