Reklama

Reklama

Dramat 15-latki porwanej w trakcie meczu NBA. Była gwałcona przez 11 dni

Historia opisywana szeroko przez amerykańskie media mrozi krew w żyłach. Piętnastoletnia dziewczyna wyszła do toalety w trakcie meczu NBA i już nie wróciła na swoje miejsce. Nikt nie zauważył, że została uprowadzona. Przez 11 kolejnych dni gwałcono ją w hotelowym pokoju.

Do tragicznego zajścia doszło podczas sezonu zasadniczego NBA. W trakcie spotkania Dallas Mavericks - Los Angeles Clippers nastolatka, która na mecz przyjechała z ojcem, udała się do toalety. Na widownię już nie wróciła. 

Rodzic zorientował się, że dzieje się coś niedobrego i od razu powiadomił policję. Ta nie podjęła jednak interwencji. Zgłoszenie - jak wytłumaczono - należało zgłosić na komisariacie w miejscu zamieszkania.

Późniejsza analiza zapisu monitoringu pokazała, że 15-letnia dziewczyna opuściła halę w towarzystwie nieznanego mężczyzny.    

Reklama

Tymczasem po powrocie do domu proszący o pomoc ojciec po raz kolejny został odesłany z kwitkiem. Tym razem usłyszał od mundurowych, że sprawą zająć się musi policja z Dallas, ponieważ tam doszło do zaginięcia. 

Zrozpaczona rodzina zwróciła się do organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi. Ta do rozwikłania zagadki wykorzystała technologię rozpoznawania twarzy. Następnie skontaktowała się z policją w Oklahoma City.

Mecz w NBA. Nastolatkę gwałcono w hotelowym pokoju

Dziewczynę udało się odnaleźć i uwolnić. Jak się jednak okazało, przez 11 dni była ofiarą przemocy seksualnej. Gwałcono ją w hotelowym pokoju. 

Aresztowano w sumie osiem osób zamieszanych w porwanie i dręczenie nastolatki. 

Za niedopełnienie obowiązków odpowie policja w Dallas oraz klub, który był organizatorem meczu. Po gruntownej kontroli okazało się, że 40-letni porywacz wszedł do hali, posługując się fałszywym biletem.  

ZOBACZ TAKŻE:

Reklama

Reklama

Reklama