Reklama

Reklama

Donald Sterling wycofał zgodę na sprzedaż LA Clippers

Właściciel Los Angeles Clippers Donald Sterling wycofał swoją zgodę na sprzedaż klubu i potwierdził, że będzie domagać się 1 mld dolarów odszkodowania od władz koszykarskiej NBA - poinformował w poniedziałek jego prawnik.

"Otrzymaliśmy instrukcje, by wszcząć procedurę sądową" - powiedział adwokat Maxwell Blecher. Dodał, że jego klient nie złoży podpisu na umowie sprzedaży klubu.

80-letni Sterling wydał w poniedziałek krótkie oświadczenie, zatytułowane "Drużyna nie jest na sprzedaż", w którym napisał m.in.: "od początku nie chciałem pozbywać się Los Angeles Clippers".

Wcześniej władze NBA poinformowały, że były dyrektor wykonawczy grupy Microsoft Steve Ballmer uzgodnił warunki zakupu Clippers za dwa miliardy dolarów. Porozumienie z rodziną obecnego właściciela, które negocjowała pozostająca z nim w separacji żona Shelly, musi być jeszcze zatwierdzone przez władze NBA.

Reklama

Sterling w 1981 roku kupił klub za 12,5 miliona dolarów. W ostatnich tygodniach stał się bohaterem skandalu rasistowskiego, został zdyskwalifikowany dożywotnio przez NBA, ukarany wysoką grzywną i zmuszony do sprzedaży zespołu.

Skandal wybuchł, gdy portal celebrycki TMZ zamieścił 25 kwietnia 10-minutowe nagranie, opisując je jako rozmowę Sterlinga z jego przyjaciółką. Właściciel Clippers miał pretensje do kobiety, że zamieściła w sieci zdjęcie, na którym obok niej stoi słynny koszykarz Magic Johnson oraz że przyprowadziła na mecz ciemnoskórych znajomych.

Prawnicy Sterlinga w przygotowanym pozwie zarzucają władzom ligi NBA, że naruszyły jego prawa konstytucyjne, powołując się na informacje z "nielegalnego" nagrania. Zarzucają także, że liga naruszyła przepisy antymonopolowe, próbując zmusić go do sprzedaży klubu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje