Reklama

Reklama

Derrick Rose MVP sezonu regularnego NBA

Jak podała agencja Associated Press, Derrick Rose został wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem sezonu regularnego NBA (MVP), jednocześnie stając się najmłodszym w historii laureatem tej nagrody.

Rose jest drugim zawodnikiem Chicago Bulls po Michaelu Jordanie, który otrzyma ten tytuł. Sam zawodnik jeszcze przed ogłoszeniem tej informacji tak komentował sprawę: "Jeśli go dostanę, to będzie miłe, nieprawdopodobne. To cel, który sobie postawiłem na początku sezonu. To będzie wielkie wyróżnienie nie tylko dla mnie, ale i dla całego miasta Chicago." Rose zdobywając ten tytuł zakończył dwuletnie królowanie LeBrona Jamesa, który zdobywał to trofeum w ostatnich latach.

Reklama

W sezonie zasadniczym osiągnął najlepsze swoje wyniki 25 punktów i 7.7 asysty na mecz, prowadząc Chicago Bulls do najlepszego bilansu w całej lidze i sprawiając, że stali się faktycznym kandydatem na mistrza NBA. A wszystko to stało się bardzo po cichu, w porównaniu do tego, co działo się choćby w Miami.

Władze "Byków" zdecydowały się zbudować cały zespół wokół młodego rozgrywającego. Zwolnili dotychczasowego trenera Vinny Del Negro, który w dwóch kolejnych latach prowadził drużynę do 41 wygranych i zastąpili go Tomem Thibodeau, który dopiero co odebrał nagrodę dla najlepszego trenera sezonu. Następnie dodali do składu kilku wolnych agentów - Carlosa Boozera, Kyle'a Korvera czy C.J. Watsona. Wszystkie te zmiany pozwoliły Bulls wygrać 62 mecze w sezonie regularnym, dokładnie tyle ile w ostatnim mistrzowskim sezonie, w 1998 roku.

Rose został sklasyfikowany na 7 miejscu w punktach i na 10 w asystach w tym roku. Jest jedynym zawodnikiem ligi, który dostał się do pierwszej "10" w tych kategoriach. Jest oczywiście pierwszym takim graczem Bulls od czasów Jordana, który podobne osiągnięcie miał w sezonie 1988-89.

Jest także jednym z zaledwie 7 graczy w historii ligi, którzy zakończyli sezon ze średnimi minimum 25 punktów, 7.5 asyst i 4 zbiórek na mecz. Pozostali to Jordan, Oscar Robertson, Jerry West, Larry Bird, Dwyane Wade i LeBron James.

W pierwszej rundzie play-off potwierdził swoją dominację, prowadząc Bulls do szybkiego awansu do drugiej rundy. W pierwszych dwóch spotkaniach rzucił 39 i 36 punktów. W hali w Indianie szło mu trochę gorzej, ale w trzecim meczu trafił najważniejszy rzut, by powrócić do wielkiej formy w ostatniej grze, gdzie zdobył 25 punktów mimo problemów z kostką.

Zobacz akcje Derricka Rose w tym sezonie:

Więcej o NBA na naszym blogu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje