Reklama

Reklama

Clippers lepsi w derbach LA!

Corey Maggette wrócił po kontuzji na parkiety NBA i poprowadził Clippers do zwycięstwa nad Lakers 105:89 w najciekawszym środowym spotkaniu najlepszej na świecie zawodowej ligi koszykarzy.

Derby Los Angeles rozegrano po raz trzeci w tym sezonie i po raz pierwszy triumf w nich święcili gracze mniej cenionego zespołu w Mieście Aniołów. Przy okazji Clippers zanotowali w ten sposób drugą wygraną ligową z rzędu, podczas gdy Lakers doznali drugiej kolejnej porażki.

Chociaż najskuteczniejszym zawodnikiem Clippers był Elton Brand (28 punktów, 14 zbiórek), to jednak Corey Maggette był bohaterem tych derbów. Nie grał od początku, a gdy pojawił się na parkiecie do czwartej kwarty z pięciu oddanych rzutów z akcji trafił tylko raz! Maggette odblokował się w ostatniej części gry, kiedy to wzbogacił swoje konto o 16 punktów i zapewnił cenny sukces swojej drużynie.

Reklama

Lakers, nadal grający bez leczącego uraz Kobe Bryanta, w zasadzie tylko przez chwilę byli bliscy przejęcia inicjatywy. Na 8 minut przed końcem po niezłym okresie gry Ukraińca Medvedenko (7 punktów podczas serii 11-4) zbliżyli się do swoich rywali na dystans czterech "oczek" (75:71). Odpowiedź Clippers była jednak natychmiastowa. "Run" 17-4 w kolejnych trzech minutach pozwolił im już spokojnie kontrolować przebieg końcówki meczu.

Nowy zespół Macieja Lampego New Orleans Hornets przegrał z Houston Rockets 77:82. Polak nie grał w tym meczu. Hornets wygrali trzecią kwartę 24:14 i przed ostatnią częścią spotkania prowadzili. Jednak końcówka należała do rywali, a w ich szeregach błyszczał Tracy McGrady, który w tym meczu zdobył 33 punkty. Chińczyk Yao Ming zdobył 12 pkt oraz zanotował 13 zbiórek. New Orleans Hornets dotychczas odnieśli siedem zwycięstw oraz doznali 34 porażek i mają najgorszy bilans w lidze.

Czwarte kolejne zwycięstwo przed własną publicznością odnieśli Boston Celtics. Tym razem pokonali Indianę Pacers 100:86. Dzięki temu zespół z Bostonu wrócił na prowadzenie Atlantic Division. W ostatnich pięciu minutach gospodarze mieli przygniatającą przewagę i pozwolili rywalom na zdobycie pięciu punktów, a sami zdobyli szesnaście.

"Dobrze się stało, że zostaliśmy liderami - mówił po meczu as Celtics Paul Pierce, który w środę zdobył 23 punkty i tradycyjnie był najlepszym strzelcem w swoim zespole. - Jednak do dobrej dyspozycji jeszcze nam brakuje."

Po raz pierwszy po przerwie w zespole z Indiany zagrał Stephen Jackson ukarany odsunięciem od trzydziestu meczów za udział w bójce z kibicami podczas meczu Detroit Pistons z Pacers 19 listopada.

Jackson przebywał na parkiecie 38 minut i uzyskał siedemnaście punktów. "Jestem szczęśliwy, cieszę się jak dziecko" - powiedział po meczu.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 26 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL