Reklama

Reklama

Chicago Bulls o krok od awansu

Derrick Rose nie zagrał wielkiego meczu, a mimo to zadecydował o ostatecznym wyniku pojedynku Indiana Pacers - Chicago Bulls. "Byki" wygrały 88:84 i brakuje im tylko jednej wygranej do awansu do kolejnej rudny.

Jedyny celny rzut z gry w drugiej połowie Rose oddał na niespełna 18 sekund przed końcem meczu i był to rzut dający dwupunktowe prowadzenie Bulls, które w efekcie końcowym zamieniło się na zwycięstwo. Bulls prowadzą 3-0 i są już o krok od półfinału konferencji.

Po tych punktach Rose'a swoją szansę miał jeszcze Danny Granger, ale nie trafił rzutu za trzy, który mógł dać Pacers wygraną. Piłkę zebrał Ronnie Brewer i faulowany trafił dwa rzuty wolne. Rose, mimo że był bohaterem końcówki zagrał jak na siebie słabe spotkanie. Rzucił 23 punkty, ale na skuteczności 4 z 18 rzutów, dodatkowo miał 5 strat przy zaledwie 2 asystach. O swojej ostatniej akcji mówił tak: "Cały czas myślałem tylko o wejściu pod kosz. Przez cały mecz grali przeciwko mnie świetnie. Ale akurat w tej akcji zauważyłem kawałek wolnej przestrzeni i to wykorzystałem."

Reklama

Bulls nie wygraliby tego meczu bez swoich graczy zadaniowych. Kolejną świetną czwartą kwartę zagrał Kyle Korver, który rzucił w niej 10 punktów, trafiając dwie ważne trójki. Dodatkowo Luol Deng rzucił 21 punktów i w końcu poważniej zapunktował Keith Bogans, trafiając trzy ważne trójki. Pod tablicami rządzili Carlos Boozer i Joakim Noah, którzy zebrali odpowiednio 11 i 10 piłek.

Pacers mimo bardzo twardej walki przegrali po raz kolejny i są już daleko od awansu. Dużym sukcesem będzie dla nich przywrócenie serii do Chicago po tak ciężkim ciosie. W końcu łącznie te trzy mecze przegrali różnicą 15 punktów. Czwarty mecz odbędzie się w sobotę o 20:30 czasu polskiego.

LeBron James i Dwyane Wade dali popis gry, dzięki której Heat odnieśli trzecie zwycięstwo w serii z Sixers. Wade zaliczył 32 punkty, 10 zbiórek i 8 asyst, a James 24 punkty, 15 zbiórek i 6 asyst.

Sixers zagrali dużo lepsze spotkanie niż w meczu numer dwa, jednak to nie wystarczyło. Zabrakło dobrej gry Thaddeusa Younga, który trafił tylko 1 z 8 rzutów z gry, Andre Iguodala także nie błyszczał w ataku trafiając 3 z 10 rzutów, ale nadrobił to 10 asystami. Drużynę prowadzili Elton Brand (21 punktów i 11 zbiórek) i Jrue Holiday - 20 punktów i 8 asyst.

Mecz rozstrzygnął się w walce o zbiórki. Heat zanotowali aż 20 w ofensywie, co regularnie zamieniali na punkty drugiej szansy. Jest to ich najlepszy wynik w całym sezonie, a plasowali się w sezonie regularnym na 27. miejscu w zbiórkach pod koszem przeciwnika. To pokazuje jakie braki ma drużyna z Philadelphii. Brakuje jej też zawodnika, który mógłby decydować w ofensywie o losach meczu. W tym spotkaniu nieźle grał Elton Brand, ale nie jest to już tak dominujący zawodnik, jak przed kilkoma laty.

Mecz czwarty odbędzie się w niedzielę o 19:00 czasu polskiego. LeBron James chce tym meczem zakończyć serię: "Jesteśmy teraz zdesperowani, żeby grać tak jak dzisiaj. D-Wade zagrał niesamowity mecz i jesteśmy gotowi, żeby zamknąć serię w czterech meczach."

Konferencja Wschodnia:

(8) Indiana Pacers - (1) Chicago Bulls 84:88 (0-3)

Pacers: Danny Granger - 21, Dahntay Jones - 11, Tyler Hansbrough - 10, Darren Collison - 9, Josh McRoberts - 9, Roy Hibbert - 6 (7 zb), Paul George - 6 (12 zb), Mike Dunleavy - 6, A.J. Price - 4, Jeff Foster - 2 (7 zb), Brandon Rush - 0

Bulls: Derrick Rose - 23 (4 prz), Luol Deng - 21 (6 as), Kyle Korver - 12, Joakim Noah - 11 (10 zb, 4 blk), Keith Bogans - 9 (3x3), Taj Gibson - 6, Carlos Boozer - 4 (11 zb), Ronnie Brewer - 2, Omer Asik - 0, C.J. Watson - 0, Kurt Thomas - 0

Skrót meczu:

Philadelphia 76ers - Miami Heat 94:100 (0-3)

Sixers: Elton Brand - 21 (11 zb), Jrue Holiday - 20 (4x3, 8 as), Lou Williams - 15, Spencer Hawes - 12, Andre Iguodala - 10 (10 as), Jodie Meeks - 6, Tony Battie - 4, Thaddeus Young - 4, Evan Turner - 2

Heat: Dwyane Wade - 32 (10 zb, 8 as), LeBron James - 24 (15 zb, 6 as), Chris Bosh - 19 (3 blk), Zydrunas Ilgauskas - 10 (8 zb), James Jones - 8, Joel Anthony - 4, Mike Bibby - 3, Mario Chalmers - 0

Skrót meczu:

Konferencja Zachodnia:

Portland Trail Blazers - Dallas Mavericks 97:92 (1-2)

Blazers: Wesley Matthews - 25 (4x3), LaMarcus Aldridge - 20, Andre Miller - 16 (7 as), Brandon Roy - 16, Gerald Wallace - 7 (11 zb), Nicolas Batum - 7, Marcus Camby - 6 (10 zb), Rudy Fernandez - 0, Chris Johnson - 0

Mavericks: Jason Terry - 29 (5x3, 7 as), Dirk Nowitzki - 25 (9 zb), Shawn Marion - 9 (8 zb), Jason Kidd - 8, Peja Stojakovic - 7, Brendan Haywood - 6, J.J. Barea - 6, Tyson Chandler - 2, DeShawn Stevenson - 0

Skrót meczu:

Dyskutuj o NBA na blogu Piotra Zarychty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje