Reklama

Reklama

Celtics i Rockets odrabiają straty

Boston Celtics nie składają broni. Przegrywali już z New York Knicks 0-3 w pierwszej rundzie play off NBA, ale po środowym zwycięstwie w Madison Square Garden 92:86 doprowadzili do wyniku 2-3. Szóste spotkanie odbędzie się w piątek w Bostonie.

W historii NBA żadnej drużynie nie udało się odwrócić serii ze stanu 0-3. Przed "Celtami" jeszcze daleka droga do tego, ale na pewno zrobiło się interesująco.

Reklama

Obrona zespołu z Bostonu zaczyna górować nad atakiem nowojorczyków. W środę wracający po jednomeczowym zawieszeniu J.R. Smith nie trafił pierwszych 10 rzutów, a w sumie skończył z rezultatem 3 z 14.

Najlepszy strzelec sezonu zasadniczego Carmelo Anthony nie był wcale lepszy. Trafił bowiem 8 z 24 rzutów i jeszcze w czwartej kwarcie musiał opuścić parkiet z powodu urazu ramienia, ale według trenera Mike'a Woodsona wszystko jest "w porządku". W ogóle skuteczność Knicks w ostatnich dwóch spotkaniach była zatrważająca - wyniosła 37 procent. Jeszcze gorzej szło im zza łuku, gdzie trafili zaledwie 12 z 52 rzutów, czyli 23 procent. Sam Anthony spudłował 15 ostatnich rzutów za trzy.

W ekipie Celtics aż pięciu koszykarzy zanotowało dwucyfrową liczbę punktów. Kevin Garnett zdobył 16 i zebrał do tego 18 piłek., Jeff Green dodał 18 "oczek", Brandon Bass i Jason Terry po 17, a Paul Pierce 16. Goście pobili nowojorczyków ich własną bronią, ponieważ ich skuteczność zza łuku w tym pojedynku wyniosła aż 50 procent (11 z 22).

- Presja ciągle jest na nas. W piątek to będzie kolejny mecz numer siedem. Od stanu 0-3 każde spotkanie tak wygląda - powiedział Doc Rivers, szkoleniowiec drużyny z Bostonu.

Identyczna sytuacja jest w parze Oklahoma City Thunder i Houston Rockets. "Grzmot" prowadził w serii 3-0, ale po środowej porażce na własnym parkiecie 100:107 wygrywa już tylko 3-2. Najbardziej do zwycięstwa "Rakiet" przyczynił się James Harden, najlepszy rezerwowy ubiegłego sezonu w barwach Thunder. Zdobył 31 punktów, w tym 7  z 9 za trzy i dołożył dziewięć zbiórek. Koszykarz jeszcze rano był chory i nie wziął nawet udziału w rozgrzewce, zostając w pokoju hotelowym, by wypocząć. Cała pierwsza piątka Rockets popisała się dwucyfrową zdobyczą punktową. Cente Omer Asik zaliczył 21 "oczek", z czego 13 z rzutów wolnych w ważnych monetach czwartej kwarty i zebrał 11 piłek. Francisco Garcia dołożył 18 punktów, pięć razy trafiając za trzy punkty, natomiast debiutant Patrick Beverley dołożył 14 "oczek" i osiem zbiórek.

Drużynę gospodarzy na powierzchni przez długi czas utrzymywał Kevin Durant, który w trzech kwartach zdobył 36 punktów, ale żadnego w ostatniej. Wtedy do gry włączył się Reggie Jackson, zastępujący w wyjściowym składzie kontuzjowanego Russella Westbrooka, który zdobył 11 "oczek" (w sumie 20), ale to było za mało. Szóste spotkanie w piątek w Houston.

W ostatniej środowej konfrontacji koszykarze Indiana Pacers pokonali Atlanta Hawks 106:83. W serii play off prowadzą 3-2.

Niska skuteczność rzutów z gry (33 proc.) oraz za trzy punkty (21 proc.) sprawiła, że "Jastrzębie" niewiele miały do powiedzenia w Indianapolis. Trener Larry Drew wystawił aż 13 zawodników, jednak nikt nie zachwycił. Wśród gospodarzy najkorzystniejsze wrażenie sprawili David West - 24 pkt i Paul George - 21 pkt, 10 zbiórek.

Pacers triumfowali we wszystkich pięciu "domowych" meczach tego sezonu z Hawks, ale do kolejnej potyczki dojdzie w piątek w Atlancie. "Jastrzębie" też świetnie grają u siebie z tym rywalem, bowiem przez kilka lat wygrali 13 razy z rzędu.

Konferencja Wschodnia:

Indiana Pacers - Atlanta Hawks          106:83

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 3-2 dla Pacers)

New York Knicks - Boston Celtics         86:92

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 3-2 dla Knicks)

Konferencja Zachodnia:

Oklahoma City Thunder - Houston Rockets 100:107

(stan rywalizacji play off do czterech zwycięstw: 3-2 dla Thunder)

Dowiedz się więcej na temat: NBA | Doc Rivers | boston celtics | New York Knicks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje