Reklama

Reklama

Cavaliers prowadzą 2-0 w serii, James tylko za Jordanem

Broniący tytułu koszykarze Cleveland Cavaliers prowadzą już 2-0 z Toronto Raptors w półfinale Konferencji Wschodniej NBA. W środę "Kawalerzyści" wygrali na własnym parkiecie 125:103. Znowu do historii ligi zapisał się lider zespołu LeBron James.

James stał się drugim strzelcem w play-off. W trzeciej kwarcie, trafiając za trzy punkty, prześcignął Kareema Abdula-Jabbara. Legendarny koszykarz zgromadził 5762 punkty, natomiast zawodnik Cavaliers ma ich 5777. Przed nim jest tylko Michael Jordan (5987).

Reklama

To jednak nie koniec wyczynów Jamesa. W środę został także czwartym graczem NBA, który trafił przynajmniej 300 rzutów za trzy punkty w play-off, dołączając do: Raya Allena, Reggiego Millera i Manu Ginobilego.

W sumie James zdobył 39 punktów, trafiając 10 z 14 rzutów z gry, i ma już na koncie 89 meczów w play-off z przynajmniej 30 punktami, wyprzedziwszy Kobe'a Bryanta. Lepszy jest tylko oczywiście Jordan (109), sześciokrotny mistrz NBA.

Kyrie Irving dodał 22 punkty i zaliczył 11 asyst, a Channing Frye 18 "oczek" dla Cavaliers, którzy w tegorocznym play-off wygrali wszystkie sześć meczów, natomiast licząc końcówkę poprzedniego sezonu, od porażki w meczu numer cztery finału z Golden State Warriors, ich bilans wynosi 9-0.

"Jeśli znajdziecie teraz kogoś, kto zatrzyma LeBrona Jamesa, to dam wam 100 dolarów" - obrazowo ocenił sytuację DeMar DeRozan. Jeden z liderów Raptors nie będzie dobrze wspominał środowego meczu. Nie trafił bowiem pierwszych dziewięciu rzutów, a ta sztuka z gry udała mu się dopiero na początku czwartej kwarty (w sumie 2 z 11).

Jeszcze większym problem dla ekipy z Kanady może być kontuzja Kyle'a Lowry'ego, który skręcił staw skokowy w trzeciej kwarcie i w czwartej nie pojawił się na parkiecie. Do tego czasu zdobył 20 punktów.

"Mocno boli. Nie zamierzam jednak narzekać. Poddam się leczeniu i będę gotowy na mecz numer trzy" - zapowiedział Lowry. To spotkanie w piątek, w Toronto.

Koszykarze San Antonio Spurs pokonując na własnym parkiecie Houston Rockets 121:96, wyrównali na 1-1 stan rywalizacji w półfinale Konferencji Zachodniej.

Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Kawhi Leonard, który zdobył 34 punkty, zaliczył osiem asyst i zebrał siedem piłek.

"Byliśmy skoncentrowani. Poprzedni mecz przegraliśmy 30 punktami, więc teraz nie nie chcieliśmy zawieść kibiców" - powiedział Leonard.

"Ostrogi" zwycięstwo okupiły jednak stratą Tony'ego Parkera. Francuz kontuzji doznał po nietrafionym rzucie, kiedy źle wylądował pod koszem, a następnie złapał się za lewe kolano. Parkiet opuścił parkiet na osiem minut i 43 sekundy przed końcem, zniesiony przez kolegów z drużyny Dewayne'a Dedmona i Dejounte'a Murraya.

"Nie wygląda to dobrze" - powiedział o Parkerze, który zdobył 18 punktów, Gregg Popovich, szkoleniowiec Spurs.

Trzecie spotkanie w piątek, w Houston.

Konferencja Wschodnia:

Cleveland Cavaliers - Toronto Raptors 125:103 (34:22, 28:26, 37:25, 26:30)

(stan rywalizacji play-off do czterech zwycięstw: 2-0 dla Cavaliers)

Konferencja Zachodnia:

San Antonio Spurs - Houston Rockets 121:96 (33:30, 32:25, 23:28, 33:14)

(stan rywalizacji play-off do czterech zwycięstw: 1-1)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje