Reklama

Reklama

"Byki" w formie, Bryant też, kontuzja Wade'a

Mimo bolącego palca u nogi Derrick Rose poprowadził Chicago Bulls do wyjazdowego zwycięstwa nad Boston Celtics 88:79. Kobe Bryant trzeci raz z rzędu zdobył przynajmniej 40 punktów, a koszykarze Miami Heat nie tylko przegrali, ale stracili też kontuzjowanego Dwyane'a Wade'a.

Rose urazu palucha u nogi nabawił się we wtorkowym spotkaniu z Minnesota Timberwolves i dlatego nie wziął udziału w środowym starciu z Washington Wizards. W piątek pojawił się jednak na parkiecie w Bostonie zdobywając 25 punktów. - Kontuzja mnie nie powstrzyma - powiedział najlepszy gracz ubiegłego sezonu.

Wszyscy gracze z pierwszej piątki "Byków" mieli dwucyfrowe zdobycze punktowe, a Luol Deng (21 "oczek" i 16 zbiórek) oraz Joakim Noah (10 punktów i 12 zbiórek) zanotowali double-double.

Goście prowadzili w tym meczu nawet 20 punktami, ale po "trójce" Mickael Pietrusa strata zmniejszyła się do jednego "oczka" na 10 minut przed końcem. W czwartej kwarcie dobrze jednak grał Rose, który rzucił w niej 12 punktów, w tym dwie ważne "trójki". Bulls z bilansem 11-2 są obecnie najlepszą ekipą w NBA.

Reklama

Kobe Bryant zdobywając 42 punkty poprowadził Los Angeles Lakers do domowego zwycięstwa nad Cleveland Cavaliers 97:92. Lider "Jeziorowców" trafił 15 z 31 rzutów z gry, w tym cztery z siedmiu za trzy. Jego seria zaczęła się we wtorek, kiedy w spotkaniu z Phoenix Suns zdobył 48 punktów, dwa dni później z Utah rzucił o osiem mniej.

Poprzednio Bryant serię meczów z przynajmniej 40 punktami na koncie zanotował w marcu 2007 roku, a wtedy było ich pięć. - Zawsze dobrze jest mieć takiego zawodnika jak Kobe, gdy starasz się znaleźć sposób na wygranie trudnego pojedynku - stwierdził Mike Brown, szkoleniowiec Lakers.

Koszykarze Miami Heat nie tylko przegrali Denver Nuggets 104:117 doznając trzeciej wyjazdowej porażki z rzędu, ale stracili też Dwyane'a Wade'a. Zawodnik opuścił parkiet w czwartej kwarcie, po tym, gdy niefortunnie stanął i skręcił prawy staw skokowy. - Nigdy wcześniej tak mnie nie bolało. Wiele razy skręciłem staw skokowy, ale nigdy tak - stwierdził koszykarz "Żaru". To tym bardziej przykre, że Wade dopiero we wtorek wrócił do gry po trzymeczowej absencji spowodowanej stłuczeniem lewej stopy.

Marcin Gortat zdobył 20 punktów i miał 10 zbiórek, ale jego zespół Phoenix Suns uległ New Jersey Nets 103:110. To trzecia z rzędu i siódma w sezonie porażka koszykarzy "Słońc".

Polak był najlepszym zawodnikiem gospodarzy. Przebywał na parkiecie ponad pół godziny, trafił 10 z 14 rzutów z gry, zebrał z tablic dziesięć piłek, w tym siedem w defensywie, miał też asystę. Trzykrotnie faulował, a raz został zablokowany.

Dokonania Gortata (trzecie double-double) nie wystarczyły na pokonanie Nets, ekipa Suns okazała się lepsza tylko w jednej, otwierającej spotkanie kwarcie. Co prawda wszyscy gracze pierwszej piątki uzyskali co najmniej 13 pkt, lecz to również okazało się zbyt mało na jedną z najsłabszych drużyn Konferencji Wschodniej.

Nets do trzeciego zwycięstwa w obecnych rozgrywkach poprowadził Deron Williams - 35 pkt i 14 asyst. Aż sześć razy trafił za trzy punkty - to jego rekord życiowy. Z kolei MarShon Brooks zapisał na koncie 20 pkt.

"Słońca" zagrały bez kontuzjowanych Steve'a Nasha i Granta Hilla. Ich bilans gier na Zachodzie: 4-7.

Piątkowe wyniki:

Charlotte Bobcats - Detroit Pistons 81:98

Philadelphia 76'ers - Washington Wizards 120:89

Toronto Raptors - Indiana Pacers 90:95

New Orleans Hornets - Minnesota Timberwolves 80:87

Boston Celtics - Chicago Bulls 79:88

Houston Rockets - Sacramento Kings 103:89

Dallas Mavericks - Milwaukee Bucks 102:76

San Antonio Spurs - Portland Trail Blazers 99:83

Phoenix Suns - New Jersey Nets 103:110

Los Angeles Lakers - Cleveland Cavaliers 97:92

Denver Nuggets - Miami Heat 117:104

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje