Reklama

Reklama

Bulls pokonali mistrzów

Chicago Bulls mają patent na Detroit Pistons. W sobotni wieczór Byki drugi raz w ciągu miesiąca pokonały obrońców tytułu tym razem 100-89.

Chicago Bulls mają patent na Detroit Pistons. W sobotni wieczór Byki drugi raz w ciągu miesiąca pokonały obrońców tytułu tym razem 100-89.

- Fajnie jest przyjechać tutaj i pokonać tak wielki zespół jak Detroit. To pokazuje też, że nasza drużyna staje się mocniejsza psychicznie i okazuje większą dojrzałość w grze - powiedział po meczu Kirk Hinrich (24 pkt), najskuteczniejszy wśród Bulls. Eddy Curry dodał 15 "oczek", a Antonio Davis 14.

Zwycięstwo w The Palace of Auburn Hills dało ekipie z Chicago 50% bilans zwycięstw i porażek (19-19) pierwszy raz od roku 1998. Trener Scott Skiles nie miał jednak zamiaru tego świętować. - Ważne jest jak teraz zachowa się zespół. Pamiętajmy, że to nawet nie jest połowa sezonu - studził emocje Skiles.

Reklama

W drużynie gospodarzy zadebiutował pozyskany z Utah Jazz Carlos Arroyo, który w 17 minut zdobył 5 punktów i zaliczył 5 asyst.. Najlepiej wśród Tłoków punktował Richard Hamilton 32 "oczka", w tym 16 w pierwszej kwarcie, ale tylko siedem w trakcie dwóch ostatnich kwart.

Zwycięski rzut Antawna Jamisona pozwolił Washington Wizards na wygranie w Indianapolis z tamtejszymi Pacers 95:93. Jamison magicznym lobem trafił do kosza na 0,4 sekundy przed końcem meczu i poprowadził czarodziejów do drugiego zwycięstwa z rzędu i 24. w sezonie.

Pacers, którzy dzień wcześniej pokonali najlepszą drużynę na Wschodzie Miami Heat mieli wielkie wsparcie u Jermaine O'Neala, który zakończył mecz z 38 punktami, ale sam niewiele mógł zdziałać. Żaden z jego partnerów nie przekroczył 20 punktów.

- Myślę, że obecnie po prostu nie jesteśmy bardzo dobrym zespołem - stwierdził krytycznie trener Pacers Rick Carlisle. - Owszem mamy czasami oznaki dobrej gry, ale kiedy ktoś nas przyciśnie, nie potrafimy grać na swoim poziomie.

Dzień po wymianie graczy między Suns a Hornets, Maciej Lampe i jego dwóch kolegów już w dresach siedzieli na ławce rezerwowych. Jednak tylko Casey Jacobsen z nowych koszykarzy otrzymał szansę gry (10 min) i zakończył mecz z 1 punktem. Maciek jeszcze musi poczekać na swoją szansę.

Hornets wygrali w sobotę z Los Angeles Clippers 88:85, a bohaterem okazał się Dan Dickau, jedyny rzucający obrońca w kadrze. Dickau zdobył 27 punktów (najwięcej w karierze) w tym najważniejsze w ostatnich 18 sekundach, kiedy to dwa razy trafił za trzy punkty. Było to dopiero siódme zwycięstwo Hornets w tym sezonie.

LeBron James zaliczył drugie triple-double w w ostatnich trzech meczach i poprowadził Cleveland Cavaliers do zwycięstwa nad Golden State Warriors 105-87. James zakończył mecz z 28 punktami, 12 zbiórkami i 10 asystami.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 22 stycznia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL