Reklama

Reklama

Bulls ograli Heat, kontuzja O'Neala

Chicago Bulls pokonali po dogrywce przed własną publicznością Miami Heat 105:101 w najciekawiej zapowiadającym się wtorkowym spotkaniu National Basketball Association.

"Byki" do sukcesu poprowadził "rookie" Ben Gordon, który zdobył 29 punktów i był najskuteczniejszym graczem meczu. Wśród gości, którzy już w 106 sekundzie spotkania stracili z powodu kontuzji lewego kolana Shaquille'a O'Neala, najlepiej na parkiecie radził sobie Dwane Wade. Najskuteczniejszy w tym sezonie koszykarz Heat tym razem uzbierał na swoim koncie 21 punktów i 11 asyst.

Dla Ekipy z Miami mecz w Chicago był prawdziwym testem, jak trzeba walczyć bez swojego lidera. Kontzuja "Shaqa" okazała się na szczęście niezbyt poważna i sprowadzony z LA gwiazdor zagra prawdopodobnie już w następnym spotkaniu Heat. Wydawało się, że podopieczni Stana Van Gundy'ego nawet kontrolują sytuacje, bowiem jeszcze na 5 minut i 11 sekund przed końcem prowadzili 86:77. Wtedy to jednak gospodarzy poderwał do walki Ben Gordon. "Run" 15-4 "Byków" pozwolił im na 39 sekund przed końcem objąć dwupunktowe prowadzenie.

Do dogrywki zdołał doprowadzić Eddie Jones. Były gracz Lakers, który w tym meczu uzbierał 15 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst, trafił niemal równo z końcową syreną. W doliczonym czasie gry "Byki" nie pozwoliły już osłabionym rywalom na wiele, chociaż na 13 sekund przed końcem Damon Jones rzutem z dystansu doprowadził do stanu 103:101. Dwukrotnie szybko faulowany Chris Duhon skutecznie wykonał dwa z czterech rzutów wolnych i zespół z Chicago mógł się w ten sposób cieszyć z czwartej z rzędu wygranej oraz pierwszej nad Heat, po serii sześciu kolejnych porażek w konfrontacjach między tymi drużynami. Dla ekipy z Miami była to także pierwsza przegrana po serii siedmiu kolejnych zwycięstw w lidze.

Reklama

Los Angeles Lakers pokonali Boston Celtics 104:95. W zespole zwycięzców najcelniej rzucali Lamar Odom i Kobe Bryant, którzy zdobyli po 21 punktów. Lepszą skutecznością popisali się czołowi strzelcy Celtics - Paul Pierce i Ricky Davis. Uzyskali oni po 25 pkt, ale nie mieli wsparcia w zespole.

Gospodarze imponowali grą pod tablicami. "Z tym nie mogliśmy sobie poradzić - mówił po meczu zawodnik Celtics Gary Payton. - Co z tego, że po trzech kwartach prowadziliśmy i mieliśmy inicjatywę w polu, kiedy rywale byli lepsi pod koszem."

New Jersey Nets przegrali z Toronto Raptors 82:100. Zwycięzcy mieli w swoich szeregach znakomicie dysponowanego Jalena Rose, który zdobył 30 punktów.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 22 lutego

Reklama

Reklama

Reklama