Reklama

Reklama

Bryant w cieniu Lewisa

Seattle Supersonics łatwo pokonali we własnej hali Los Angeles Lakers 108:93 w najciekawiej zapowiadającym się wtorkowym spotkaniu National Basketball Association.

O sukcesie "Ponaddźwiękowców" zadecydowała świetna gra duetu Rashard Lewis - Ray Allen. Pierwszy z nich zdobył 37 punktów (z czego już 17 w pierwszej kwarcie), ustanawiając przy okazji osobisty rekord sezonu, natomiast Allen zakończył spotkanie z dorobkiem 26 "oczek".

Reklama

W ekipie "Jeziorowców" najskuteczniejszym na parkiecie był Kobe Bryant (35 pkt, 9 zbiórek, 5 asyst), ale jego indywidualne popisy tym razem nie przełożyły się na efektywną grę zespołu.

Losy spotkania rozstrzygnęły się praktycznie już w pierwszej kwarcie. Przy stanie 20:20 swój strzelecki popis rozpoczął Rashard Lewis, który najpierw trzykrotnie skutecznie kończył akcje drużyny, a następnie dwukrotnie "poprawił" celnymi rzutami z dystansu. 12 kolejnych "oczek" Lewisa dały komfortową przewagę, którą Sonics potem tylko kontrolowali.

"Czułem, że piłka jest mi dzisiaj posłuszna. Nie chciałem się wahać się przy podejmowaniu decyzji i po prostu szybko rzucałem" - stwierdził po meczu bohater spotkania.

Lakers przebudzili się dopiero w drugiej części meczu, kiedy to Bryant zdobył 21 ze swoich w sumie uzyskanych 35 punktów. Na dogonienie "Ponadźwiękowców" było już za późno, tym bardziej, że nie pozwalała na to ledwie 40 procentowa skuteczność (tylko 32 celnych z 81 rzutów) podopiecznych Rudy Tomjanovicha. "Próbowaliśmy trzech różnych metod walki z nimi, ale oni na wszystkie znaleźli odpowiedź" - mówił po meczu rozczarowany coach Lakers.

Trwa czarna seria New Orlean Hornets. "Szerszenie" przegrały w Charlotte (trzy lata temu to miasto było jeszcze ich siedzibą) z "nowymi-miejscowymi" Bobcats 93:94 i doznały w ten sposób 11 porażki z rzędu, a już 19 w ledwie 20 rozegranych dotychczas spotkaniach! Cenne zwycięstwo zapewnił gospodarzom pierwszoroczniak Emeka Okafor, który 5,7 sekundy przed zakończeniem dogrywki skutecznie wykonał dwa rzuty wolne. Okafor był również najskuteczniejszym strzelccem swojej drużyny i zakończył spotkanie z dorobkiem 20 punktów. W ekipie gości najlepiej na parkiecie radził sobie David Wesley, który zdobył 23 punkty. "Oczko" mniej uzbierał Junior Harrington.

Rzut za trzy punkty w wykonaniu Chrisa Webbera, który otrzymał podanie od Mike Bibby'ego, równocześnie z syreną, zapewnił sukces Sacramento Kings w meczu z Milwaukee Bucks 89:86. Bibby zdobył w sumie 27 punktów, a Webber dołożył 23 "oczka" i zespół z Sacramento zanotował 14. wygraną w 16 meczach. Dla Bucks była to 12. porażka w 15 meczach.

Wally Szczerbiak rzucając 28 punktów w wygranym meczu Minnesota Timbewolves z Portland Trail Blazers 100:89 (ósma wygrana "Wilków" w ostatnich 10 meczach) osiągnął granicę 5000 punktów w karierze. Powody do radości miał także trener Flip Saunder , który odniósł 400. zwycięstwo w karierze.

New Jersey Nets przegrali w East Rutherford z sąsiadami zza miedzy New York Knicks 79:87. Nowojorczycy przerwali w ten sposób serię czterech wygranych gospodarzy.

Po sześciu kolejnych porażkach trzecie zwycięstwo z rzędu odniosły Philadelphia 76ers. "Szóstki" pokonali przed własną publicznością Denver Nuggets 110:102, a gospodarze odrobili 18 punktową stratę w końcówce meczu.

Indiana Pacers wygrała po dogrywce w Atlancie z Hawks 108:97 i przerwała nie notowaną od 1993 roku złą passę siedmiu porażek. Pacers do zwycięstwa poprowadził Jamal Tinsley, który ustanowił osobisty rekord sezonu, rzucając 29 punktów.

Zobacz wyniki oraz zdobywców punktów w meczach z 14 grudnia

Dowiedz się więcej na temat: lakers | Lewis

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje