Reklama

Reklama

Allen Iverson przeżywa mecze Sixers i chce wrócić do NBA

Słynny amerykański koszykarz 36-letni Allen Iverson oznajmił, że chce wrócić do ligi NBA, którą opuścił przed dwoma laty. Jego obecność na trybunach podczas meczów drugiej rundy play off Philadelphia 76ers kontra Boston Celtics wzbudziła aplauz publiczności.

"Nigdy nie skończyłem kariery. Myślę o powrocie do NBA. Oglądając walkę Sixers z Boston miałem łzy w oczach i trzęsły mi się kolana. Ależ emocje" - powiedział Iverson, który z Philadelphią związany był dziesięć sezonów.

Koszykarze Sixers, którym nie dawano wielu szans, w walce z Celtics remisują 3-3, a decydujące o awansie do finału Konferencji Wschodniej spotkanie odbędzie się w sobotę w Bostonie.

Po odejściu z NBA czterokrotny najlepszy strzelec ligi nie miał dobrej passy. Podpisał co prawda w listopadzie 2010 roku lukratywny kontrakt z Besiktasem Stambuł wart 4 miliony dolarów (i był przez kilka meczów kolegą Michała Ignerskiego), ale nie wypełnił go. Na przeszkodzie w zrealizowaniu rekordowej sumy w historii ligi tureckiej stanęła kontuzja.

Reklama

Potem media donosiły o tym, że będzie występował w dominikańskiej drużynie Pueblo Nuevo, co dementował jego menedżer. Kolejnym głośnym medialnym wydarzeniem była lukratywna propozycja z klubu halowej piłki nożnej Rochester Lancers. Za każdy występ miał otrzymać 20 tysięcy dolarów (ponad 63 tys. złotych), a dodatkowo pięć tysięcy za strzelenie bramki.

Iverson, ojciec czworga dzieci, przez piętnaście sezonów spędzonych na parkietach NBA zarobił około 150 milionów dolarów, ale obecnie ma problemy finansowe i długi. Grał m.in. w Philadelphii 76ers, z którą w 2001 roku awansował do finału rozgrywek (lepsza okazała się drużyna Los Angeles Lakers). Później brązowy medalista olimpijski z Aten (2004) bronił barw Denver Nuggets i Detroit Pistons. Rozegrał 914 spotkań, zdobywając 24 368 punktów.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL