Reklama

Reklama

2-0 dla Spurs, "Tłoki" bezradne

Jak na razie obrońcy tytułu są bezradni w NBA Finals 2005. W meczu numer 2 rywalizacji o Larry O'Brien Trophy zespół San Antonio Spurs pokonał na własnym parkiecie Detroit Pistons 97:76 i objął prowadzenie 2-0 w serii "best-of-seven".

W wtorek kolejna odsłona walki o tytuł - tym razem w The Palace of Auburn Hills na przedmieściach Detroit. Czy "Tłoki" zdołają podjąć rękawicę rzuconą przez drużynę z Teksasu?

W niedzielę widzowie zgromadzeni w SBC Center oraz przed telewizorami znów byli świadkami dominacji gospodarzy. Tim Duncan, Manu Ginobili, Bruce Bowen, Robert Horry i Tony

Parker zdobyli po co najmniej 12 punktów, a Spurs prowadzili od samego początku aż do końcowej syreny.

Tym razem w barwach Spurs błysnął Bowen, zdobywając 15 "oczek" (4x3). Świetnie zaprezentował się znów Ginobili (27 pkt), a Duncan zapisał na swoim koncie 18 punktów i 11 zbiórek.

Reklama

Antonio McDyess zdobył najwięcej punktów (15) dla Pistons, którzy przegrali jeszcze wyżej niż w spotkaniu numer 1 (84:69). Wprawdzie ekipa z Motown była już w takich sytuacjach i zawsze wychodziła z nich obronną ręką, to warto przypomnieć, iż tylko dwa zespoły w historii ligi zdobyły tytuł, odrabiając stratę 0-2 w wielkim finale.

- Sposób w jaki teraz grają i wykonują zadania na parkiecie pozwolił im zdominować oba pojedynki - ocenił grę rywali szkoleniowiec "Tłoków" Larry Brown. - Miejmy nadzieję, że przy pomocy naszej publiczności uda nam się zadać pierwszy cios.

Obrońcy tytułu mieli 40-procentową skuteczność z gry, ale nawet wygrana walka na tablicach (45-36) nie pozwoliła im na nawiązanie wyrównanej walki. Spurs grali bardzo zespołowo w ataku (23 asysty) i egzekwowali aż 34 rzuty wolne (28 celnych). Skuteczność gospodarzy, którzy 11-krotnie trafili za trzy punkty, wyniosła 46,8 proc.

- Nic nie jest łatwe - stwierdził trener Spurs Gregg Popovich. - Wydaje mi się, że oni nie mieli dobrego dnia rzutowo. Graliśmy dość dobrze w defensywie, ale także oni trochę pudłowali - wyjaśnił. - Było dużo twardej, fizycznej walki. Rzuty za trzy Manu i Bruce'a spowodowały, że to wyglądało na łatwe zwycięstwo.

We wtorek rywalizacja przenosi się do The Palace of Auburn Hills na przedmieściach Detroit. Gracze z San Antonio spodziewają się ostrej walki. - Oni będą na fali i zagrają jeszcze twardziej - przewiduje Ginobili. - Jednak my prezentujemy się dość dobrze na wyjazdach, więc jesteśmy pewni, że uda nam się tam wygrać przynajmniej jeden raz.

Zobacz WYNIKI oraz zdobywców punktów w NBA Playoffs 2005

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy