Pędził 120 km/h, doszło do wypadku. Śmigłowcem trafił do szpitala
Świat sportu na moment wstrzymał oddech, gdy podczas zawodów Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim w Val Gardenie doszło do fatalnie wyglądającego wypadku z udziałem Fredrika Moellera. Norweg stracił kontrolę nad nartami i uderzył plecami o stok, po czym jego ciało zostało wyrzucone w powietrze. Sytuacja była na tyle poważna, że 25-latek został przetransportowany do szpitala śmigłowcem.

Narciarstwo alpejskie nie bez powodu uchodzi za jedną z najniebezpieczniejszych olimpijskich dyscyplin sportowych. Ogromne prędkości, wymagające trasy, liczne skoki i minimalny margines błędu sprawiają, że każdy przejazd niesie ze sobą poważne ryzyko. W niemal każdym sezonie Pucharu Świata dochodzi do groźnie wyglądających wypadków, a zawodnicy nierzadko kończą rywalizację z poważnymi kontuzjami kolan, kręgosłupa czy głowy. Zdarza się, że takie urazy prowadzą nawet do przedwczesnego zakończenia kariery, mimo nowoczesnego sprzętu i coraz lepszych zabezpieczeń tras.
Bolesnym potwierdzeniem tych realiów był czwartkowy zjazd Pucharu Świata w Val Gardenie. Fredrik Moeller z pewnością będzie chciał jak najszybciej wymazać z pamięci start we Włoszech, który zakończył się dla niego dramatycznie. 25-letni Norweg nie ukończył rywalizacji po fatalnie wyglądającym upadku, a sytuacja była na tyle poważna, że stok opuścił na pokładzie śmigłowca ratunkowego.
Przerażający wypadek w Pucharze Świata. Norweg trafił do szpitala
Do zdarzenia doszło w trzecim sektorze trasy. Startujący z 45. numerem Moeller przy jednym ze skoków, pędząc z prędkością około 120 kilometrów na godzinę, stracił kontrolę nad nartami. Chwilę później z ogromnym impetem uderzył plecami o stok, a jego ciało zostało wyrzucone w powietrze. Obrazki z trasy natychmiast wywołały niepokój wśród kibiców, zawodników i ekspertów.
Na szczęście Norweg ani na moment nie stracił przytomności. Służby medyczne błyskawicznie pojawiły się na miejscu, udzielając mu pierwszej pomocy, po czym zdecydowano o transporcie do szpitala śmigłowcem. Na ten moment nie są znane szczegóły dotyczące stanu zdrowia Moellera, który w najbliższym czasie przejdzie szczegółowe badania.
"Po takim upadku aż przeszły mnie ciarki. Koszmarnie było patrzeć, jak traci równowagę i jest ciągnięty przez powietrze w dół" - mówił w rozmowie z NRK ekspert narciarski i były zawodnik Lars Elton Myhre.
Tym bardziej szkoda, że Moeller znajdował się ostatnio w bardzo dobrej formie. Norweg ma na koncie jedno zwycięstwo w Pucharze Świata, odniesione w supergigancie w Bormio w grudniu 2024 roku, a niespełna dwa tygodnie temu był drugi w tej samej konkurencji w Beaver Creek. Czwartkowe zawody w Val Gardenie wygrał Szwajcar Marco Odermatt, dla którego był to już 50. triumf w karierze w Pucharze Świata.












