Reklama

Reklama

Lindsey Vonn oszukała przeznaczenie w Lake Louise. Ameryka wstrzymała oddech.

​W czasie piątkowego zjazdu w Lake Louise potwornie wyglądającego upadku doznała Lindsey Vonn. 33-letnia alpejka przez dłuższą chwilę nie podnosiła się z siatek zabezpieczających, ale na szczęście po kilku minutach zjechała na metę o własnych siłach.

Vonn to obecnie chyba najbardziej doświadczona przez kontuzje zawodniczka. Różnego rodzaju urazy dają się jej we znaki praktycznie od początku kariery. Sezonów z problemami ze zdrowiem ma więcej niż tych przejechanych na czysto. Z powodu kontuzji nie pojechała między innymi na igrzyska olimpijskie do Soczi. Ostatnią dopiero co wyleczyła. W styczniu wróciła na stok po niemal rocznej przerwie.

"W tym sezonie oczywiście chcę się skupić na igrzyskach olimpijskich, ale też wygrać jak najwięcej zawodów Pucharu Świata. Po igrzyskach będę mogła się już zająć rekordem zwycięstw w PŚ należącym Ingemara Stenmarka. Jest to w moim zasięgu, o ile zdrowie pozwoli. Tak więc moje priorytety to: zdrowie, igrzyska i rekord Stenmarka" - mówiła na antenie CNN przed startem sezonu.

Reklama

Niewiele brakowało, by plan legł w gruzach już w drugim starcie w sezonie olimpijskim. W Soelden Amerykanka nie zakwalifikowała się do drugiego przejazdu w gigancie. W ulubionym Lake Louise, w koronnej konkurencji pędziła po 77. zwycięstwo w Pucharze Świata (Stenmark ma ich koncie 86).

Vonn wystartowała z numerem 17 i szła jak po swoje. Na treningu przed zawodami uzyskała drugi czas. Zresztą tę trasę mogłaby pokonać z zamkniętymi oczami, wszak zjazd w Lake Louise wygrała już 14 razy. Tuż przed upadkiem Vonn miała najlepszy czas z przewagą 0,05 s nad kolejną zawodniczką. Do końca przejazdu została jej praktycznie ostatnia prosta.

Ale tuż przed ostatnim zakrętem Vonn straciła równowagę i wypadła z trasy, lądując w siatkach zabezpieczających. Na powtórkach widać było, jak fatalnie wygięło jej się jedno z kolan. Wokół zawodniczki natychmiast zebrało się kilka osób, które pospieszyły jej z pomocą.

Początkowo trudno było ją w ogóle odnaleźć w gąszczu siatek, które ścięła, wpadając w nie na pełnej prędkości.

Chwile grozy wzmogła kilkuminutowa przerwa w transmisji telewizyjnej, która mogła przywoływać w pamięci najtragiczniejsze wypadki w narciarstwie alpejskim. Tym razem skończyło się jednak tylko na strachu.

Po dłuższej chwili Lindsey Vonn podniosła się, otrzepała ze śniegu i zjechała na metę. "She's fine" (wszystko w porządku) - zatweetowała krótko amerykańska federacja narciarska. Szansę na rehabilitację, na szczęście wyłącznie tę sportową, Lindsey Vonn będzie miała w sobotę, kiedy w Lake Louise odbędzie się drugi zjazd.

łup

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje