Reklama

Reklama

Jędrzej Dobrowolski zakończył sezon zjazdem z Kasprowego Wierchu

Jędrzej Dobrowolski trzema zjazdami po specjalnie wytyczonej trasie z Kasprowego Wierchu do kotła Gąsienicowego zakończył w sobotę sezon. W jednej z prób najszybszy Polski narciarz uzyskał prędkość blisko 120 km/h.

Trasa, którą trzykrotnie pokonywał zakopiańczyk, miała około 500 m. Pomiar czasu dokonywany był na 50-metrowym, stromym odcinku. W najlepszym, drugim przejeździe Dobrowolski osiągnął prędkość 119,81 km/h.

Reklama

- To nie była próba bicia rekordu Tatr, a po prostu dobry trening i jednocześnie pokazowa próba speed ski. Cieszę się, bo przy okazji juniorzy pojeździli trochę szybciej, zechcieli też wysłuchać kilku moich rad, które mam nadzieję im się przydadzą. Pogoda dopisała, trasa była dobrze przygotowana i bezpieczna. To był udany dzień - ocenił.

Przy okazji drugiej edycji "Kasprowy Speed Ski" zorganizowano zawody dla młodych alpejczyków. Ze zgłoszonych około trzydziestu, na start zdecydowało się 11 narciarek i narciarzy z sześciu klubów. Wygrali Larysa Lubowiecka (Glosator Kraków), która pojechała z prędkością 110,74 km/h oraz Marcin Sichelski (FIRN Zakopane) - 111,77 km/h.

- To nie była najszybsza trasa. W tym roku w Białce Tatrzańskiej udało mi się przekroczyć 132 km/h, ale dziś było fajnie spotkać się tu z mistrzem - stwierdził szesnastolatek z Białego Dunajca, którego trenerem jest rekordzista Tatr w narciarstwie szybkim Jacek Nikliński (w 1979 roku na trasie z Beskidu do kotła Gąsienicowego uzyskał prędkość 180,632 km/h).

Dobrowolski chciałby, aby w przyszłości jedna z tras Kasprowego Wierchu uzyskała homologację FIS, chociażby do celów treningowych. - W Islandii mają taką trasę z certyfikatem. Można tam osiągnąć najwyżej 150 km/h, ale szkolić się tam już można, a to niezwykle ważne dla rozwoju tej dyscypliny - zaznaczył.

Współorganizujący sobotnie zjazdy "Kasprowy Speed Ski" prezes Polskich Kolei Linowych powiedział, że marzy mu się nie tylko uzyskanie homologacji, ale i rozegranie imprezy rangi światowej.

- Byłoby wspaniale, ale zdaję sobie sprawę, że to niezwykle trudne do zrealizowania. Chociażby dlatego, że ze względu na ochronę przyrody zniwelowanie dużych, naturalnie występujących tu nierówności jest niewykonalne. Do tego Kasprowy to kapryśna pod względem pogodowym góra, co było wyraźnie widać tej zimy - powiedział Piotr Gosek.

Trasy z Kasprowego Wierchu są usytuowane na terenie objętym ochroną Tatrzańskiego Parku Narodowego. Nie można tu więc m.in. prowadzić sztucznego naśnieżania.

Zapytany o plany na przyszły sezon Dobrowolski stwierdził, że będzie się starał przybliżyć do swojego głównego celu, jakim jest pobicie rekordu świata, który obecnie należy do Simone Origone. 31 marca Włoch podczas zawodów Speed Masters we francuskim Vars osiągnął 252,454 km/h poprawiając poprzedni wynik z 2006 roku o 1,054 km/h.

- On się w ciągu kilku lat poprawił o jeden, a ja w rok o siedem kilometrów (w 2013 r. 234,933 km/h), także idąc tym tempem zapowiada się to całkiem fajnie - dodał.

33-letni zakopiańczyk podczas marcowych zawodów w Vars, jadąc ze szczytu Pic de Chabrieres (2750 m npm) trasą o długości ok. 1200 m uzyskał prędkość 242,261 km/h. Poprawił tym samym ustanowiony przez niego dzień wcześniej rekord Polski, który wynosił 238,885 km/h.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje